Biały policjant uderza w Trumpa i Bidena
Rasizm w systemie sprawiedliwości stał się pierwszoplanowym tematem toczącej się kampanii wyborczej w USA. Dla obecnego prezydenta może być groźniejszy niż COVID-19. Strat nie uniknie też jego rywal
Zabójstwo George’a Floyda przez policjanta z Minneapolis i sprowokowane nim demonstracje, które od sześciu dni przetaczają się przez największe amerykańskie metropolie, paraliżują Amerykę. W sześciu stanach ogłoszono godzinę policyjną. Zamieszki opanowały też centrum Waszyngtonu i ulice wokół Białego Domu, którego światła zgasły po raz pierwszy od ponad stu lat, a głowa państwa ukryła się miejscu odosobnienia przygotowanym na wypadek zamachu terrorystycznego. Takiej skali napięć na tle nierówności Ameryka nie widziała od końca lat 60. Część analityków jest zdania, że poziom złości jest tak duży ze względu na spowodowaną koronawirusem izolację społeczną i lawinowo rosnącą biedę.
To, co się obecnie dzieje w USA, bezwzględnie wpłynie na prezydencki wyścig. W trudnej sytuacji znalazł się przede wszystkim Donald Trump. Głowa państwa poinformowała w niedzielę na Twitterze, że zamierza uznać ruch Antifa za organizację terrorystyczną. Członkowie rządu zarzucają jej udział w aktach przemocy podczas ostatnich demonstracji. Donald Trump pogroził też tym, którzy w tle protestów dokonują grabieży i niszczą mienie prywatne i publiczne. Użył przy tym jednak niefortunnego sformułowania „you loot, we shoot” (ty szabrujesz, my strzelamy). To związek frazeologiczny znany z czasów segregacji rasowej i kojarzy się z przemocą wobec Afroamerykanów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.