Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Co trzeba wiedzieć o nowych taśmach z Kijowa

Nagrania rozmów Joe Bidena z Petrem Poroszenką bardziej namieszają w ukraińskiej niż amerykańskiej polityce
Nagrania rozmów Joe Bidena z Petrem Poroszenką bardziej namieszają w ukraińskiej niż amerykańskiej polityce
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

U bie głotygodniowe ujawnienie nagrań rozmów Joe Bidena z Petrem Poroszenką z czasów, gdy pełnili oni odpowiednio funkcje wiceprezydenta USA i prezydenta Ukrainy, przeszło w amerykańskich mediach właściwie bez echa. Może dlatego, że Poroszence po przesłuchaniu taśm – przy wszystkich zastrzeżeniach co do wiarygodności ludzi, którzy je ujawnili – da się zarzucić znacznie więcej niż Bidenowi.

W Ameryce przyczyną zignorowania taśm zapewne jest także skupienie się na sprawach krajowych i koronawirusie. Nie zaś świadome zamiatanie sprawy pod dywan, by pomóc rywalowi Donalda Trumpa w listopadowych wyborach prezydenckich. Równolegle w Stanach kiełkuje też inna afera z zagranicą w tle, tyle że w obozie republikańskim. Jej też jednak media głównego nurtu nie poświęcają wiele miejsca. Chodzi o to, że w zamieszaniu wywołanym pandemią szef dyplomacji Mike Pompeo dogadał się z Arabią Saudyjską w sprawie sprzedaży broni wartej prawie 10 mld dol. Wszystko odbyło się poza Kongresem, który zgodnie z prawem powinien taką transakcję zatwierdzić.

Niewykluczone jednak, że prędzej czy później nagrania z rozmów Bidena z Poroszenką odnotują wzrost popularności. Przestrzeń komunikacji między sceną polityczną a obywatelami jest coraz bardziej sprywatyzowana. W docieraniu z treścią do wyborcy najlepszy jest Twitter. Tam nie ma niewygodnych pytań dziennikarzy; każdego interlokutora można wziąć za trolla i zablokować, co zresztą amerykańska głowa państwa robi. Poza tym już w kampanii w 2016 r. media głównego nurtu, zarówno te kojarzone z lewicą – CNN czy CNBC, jak i z prawicą, jak Fox News, zeszły na drugi plan. Nie mówiąc o prasie i jej śledztwach dziennikarskich spod znaku Boba Wood warda i Carla Bernsteina, którzy opisali aferę Watergate.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.