Tym razem wybory mogą być ciekawe
Udział w wyścigu o prezydenturę na Białorusi niespodziewanie zapowiedział Wiktar Babaryka, od 20 lat kierujący bankiem należącym do rosyjskiego Gazpromu
fot. Christian Bruna/EPA/PAP
Gdy większość krajów raczej odsuwa głosowania na później, Alaksandr Łukaszenka przyspieszył je o trzy tygodnie
Po raz pierwszy od 14 lat przedstawiciele nomenklatury chcą wziąć udział w wyborach prezydenckich na Białorusi. Na razie nie jest jasne, jak należy ich zapowiedzi interpretować. Ale ich zamiary to jedno z trzech ciekawych zjawisk planowanego na 9 sierpnia głosowania. Jutro Centralna Komisja Republiki Białorusi ds. Wyborów i Organizacji Referendów Republikańskich (CWK) ma podjąć ostatnie decyzje w sprawie rejestracji komitetów. Od tej pory będą one miały czas do 19 czerwca na zebranie 100 tys. podpisów.
W tym roku zgłosiło się 55 chętnych, o 28 więcej niż w rekordowym pod tym względem 2001 r., ale wystartuje mniejszość. Po pierwsze, CWK już odrzuciła kilkanaście kandydatur ze względu na nieprawidłowości w dokumentach. Wśród nich był głośny, antyrządowy wideobloger Siarhiej Cichanouski, którego ukarano 15 dniami aresztu za udział w nielegalnej manifestacji, co uniemożliwiło mu podpisanie się pod wnioskiem o rejestrację. Do startu zgłosiła się więc także jego żona Swiatłana. Po drugie, zdobycie 100 tys. podpisów w autorytarnym kraju jest trudne nawet w normalnych warunkach, a co dopiero podczas epidemii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.