Drugi oddech niemieckiej chadecji
Przewidywania, że za Odrą chrześcijańscy demokraci mogą przestać być najsilniejszą partią, okazały się przedwczesne
Siostrzane Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) i bawarska Unia Chrześcijańsko-Społeczna (CSU) mogą liczyć na 28–30 proc. głosów, a Zieloni – na 18–20 proc. Tak przedstawia się sytuacja w trzech sondażach opublikowanych w ostatnich dniach przez instytuty INSA, Kantar i Yougov. Biorąc pod uwagę, że wybory parlamentarne w Niemczech odbędą się 26 września, wydaje się, że współrządząca z socjaldemokracją chadecja może spać spokojnie. Przynajmniej na razie.
Zaskakiwać może równia pochyła, na której w ostatnich tygodniach znaleźli się Zieloni. Jeszcze pod koniec kwietnia pojawiały się badania, w których to właśnie ta partia wyprzedzała chadeków o 1–2 pkt proc., a ci, pogrążeni w aferach z zakupem sprzętu do walki z COVID-19 i wewnętrznej walce o władzę, nie potrafili przeciwstawić się nowej i świeżej kandydatce na kanclerza wystawionej przez Zielonych Annalenie Baerbock. Co się zmieniło?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.