Dzięki Ameryce G7 znów ma coś do powiedzenia
Niespodziewanie planom podatkowym klubu najbogatszych państw sprzeciwił się polski minister finansów
Tegoroczny szczyt G7 miał pokazać, że klub najbardziej uprzemysłowionych państw świata wciąż liczy się na tyle, żeby wyznaczać kierunki globalnej polityki. Pomogła w tym zmiana lokatora w Białym Domu – minęły już czasy, kiedy prezydent USA podpisywał się pod wspólnym komunikatem po szczycie, a następnie jeszcze z pokładu Air Force One tweetował, że go nie popiera.
Związana z tym zmiana atmosfery na spotkaniu w Kornwalii była wręcz odczuwalna. – Przeprowadzka Bidena do Białego Domu nie sprawia, że świat nie ma już problemów, ale sprawia, że możemy szukać rozwiązań dla nich z większym impetem. W efekcie szczyt był bardziej konkretny – mówiła kanclerz Angela Merkel.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.