Na razie Sanders na prowadzeniu
Do gry nie wszedł jeszcze Michael Bloomberg. A może namieszać w wyścigu prezydenckim
Choć do ostatecznego rozstrzygnięcia konkursu wśród demokratów jeszcze daleka droga, na razie zwycięzca weekendowych głosowań zdobył prawie 47 proc. głosów. Po przeliczeniu ich na mandaty delegatów na partyjną konwencję Bernie Sanders dostanie nieco ponad połowę z 36 przysługujących Nevadzie. Resztą podzielą się były wiceprezydent Joe Biden i były burmistrz South Bend w Indianie Pete Buttigieg, którzy znaleźli się na odpowiednio drugim i trzecim miejscu.
Nazwiska Michaela Bloom berga nie było na kartach do głosowania. To – jak pisaliśmy w DGP – świadoma strategia wyczekiwania na włączenie się do wyścigu, kiedy rywale się wykrwawią. Jego sztab nie ukrywa strategii. Wedle niej walka toczy się tylko między Bloombergiem – centrystą, a Sandersem – lewicowcem, wobec czego w minionym głosowaniu w Nevadzie oraz następnym, w Południowej Karolinie, trzeba było i będzie wspierać Sandersa, żeby osłabić jego centrowo nastawionych rywali i „oczyścić” wyścig dla byłego burmistrza Nowego Jorku. Do tego nagłaśnianie radykalnych poglądów Sandersa ma pomóc w wystraszeniu umiarkowanych wyborców perspektywą socjalizmu w Ameryce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.