Niepewne perspektywy białoruskiej gospodarki
Z jednej strony unijny program pomocy, z drugiej – groźba sankcji. Dla Łukaszenki najważniejsze jest utrzymanie lojalności struktur siłowych
Pakiet inwestycyjny wart 3 mld euro plus konferencja donorów wspieranych przez Unię Europejską – taki pomysł na pomoc dla Białorusi po zmianie władzy ma Bruksela. W piątek liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska opublikowała list w tej sprawie, który otrzymała od szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. „Pakiet pomoże przyszłej demokratycznej Białorusi w stabilizacji gospodarki, zreformowaniu instytucji i przeprowadzeniu skutecznych reform gospodarczych” – czytamy w piśmie. Jak informowaliśmy w ubiegłym tygodniu, państwa UE przygotowują się równolegle do nałożenia sankcji, które mają zaboleć reżim Alaksandra Łukaszenki.
Decyzja zostanie najpewniej ogłoszona 21 czerwca. Jeśli te przewidywania się potwierdzą i obostrzenia obejmą np. sektor petrochemiczny albo nawozowy, białoruskiej gospodarce grożą poważne problemy. Produkcja tylko trzech państwowych zakładów – rafinerii w Mozyrzu i Nowopołocku oraz giganta na rynku soli potasowych i nawozów Biełaruśkalij – odpowiadała w 2021 r. za 20 proc. eksportu tego kraju na unijny wspólny rynek. Rosyjska „Niezawisimaja gazieta”, która starała się oszacować straty wynikające z wprowadzenia sankcji w maksymalnej dyskutowanej skali, pisała nawet o 5 mld dol. Uderzenie w sektor petrochemiczny i potasowy zmusiłoby Mińsk do szukania rynków zbytu w Rosji i państwach rozwijających się w rodzaju Brazylii, Chin i Indii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.