Energetyczne igrzyska w Soczi
Prezydentowi Białorusi nie udało się ugrać korzystnych warunków dostaw gazu i ropy z Rosji
Rosyjski gaz w tym roku będzie dostarczany Białorusi po 127 dol. za 1000 m sześc., czyli po stawce ubiegłorocznej (przy średniej eksportowej cenie surowca z Gazpromu rzędu 170 dol. w III kw. 2019 r.). To mniej niż początkowo proponowali Rosjanie – według słów Łukaszenki z grudniowego wywiadu dla Echa Moskwy – chcieli 152 dol. Jednocześnie jednak Mińsk domagał się w wariancie maksimum zrównania ceny z tą, po której surowiec jest dostarczany do graniczącego z Białorusią obwodu smoleńskiego (ok. 70 dol.), a w wariancie kompromisowym – zredukowania różnicy o połowę, czyli do ok. 100 dol.
Jeszcze ostrzejsze warunki Rosjanie podyktowali Białorusinom w przypadku ropy naftowej. O ile gaz ziemny jest podstawą miksu energetycznego naszego wschodniego sąsiada, o tyle eksportowane na Zachód produkty ropopochodne z rafinerii w Mozyrzu i Nowopołocku należą do najważniejszych źródeł dewiz dla budżetu. Tymczasem zakręcenie kurka z ropą na przełomie 2019 i 2020 r. silnie uderzyło w ich sprzedaż i zmusiło Mińsk do wstrzymania eksportu i sięgnięcia do magazynów. Mińsk chciał zniżki rzędu 15–16 dol. za każdą tonę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.