Białorusi grozi głębsza izolacja
Do porwania samolotu doszło w przededniu europejskiego szczytu w Brukseli. Unia przygotowywała wczoraj wspólną odpowiedź, która może także uderzyć w Mińsk gospodarczo
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wczoraj przed rozpoczęciem dwudniowego szczytu zapowiadała, że sankcje na Białoruś będą dotyczyć sektora lotniczego, osób powiązanych z niedzielnym porwaniem samolotu Ryanaira oraz przedsiębiorstw, które wspierają białoruski reżim. Szefowa KE poinformowała też, że przygotowany został plan ekonomiczny i inwestycyjny o wartości 3 mld euro, który pozostanie zamrożony do czasu, gdy Białoruś „stanie się demokratyczna”. O plan gospodarczy apelowała Polska od czasu zeszłorocznych wyborów prezydenckich na Białorusi.
Ostatecznie w niedzielę do Wilna nie dotarło sześciu pasażerów Ryanaira. Obok dziennikarza Ramana Pratasiewicza i jego dziewczyny pokład w Mińsku opuściły jeszcze cztery osoby. Przypuszcza się, że byli to zaangażowani w operację funkcjonariusze służb. Do porwania samolotu doszło w przeddzień europejskiego szczytu. Jeszcze w niedzielę jego gospodarz Charles Michel postanowił pilnie zająć się sprawą pierwszego dnia spotkania. Teraz listę sankcyjną, na której znajdą się nazwiska kolejnych osób oraz nazwy firm, przygotują unijni eksperci w porozumieniu z państwami członkowskimi. Ma ona objąć osoby zaangażowane w porwanie samolotu, na którego pokładzie znajdował się dziennikarz. Jak podała rządowa agencja Biełta, rozkaz, by zmusić maszynę do lądowania w Mińsku, wydał sam Alaksandr Łukaszenka. Unia Europejska nałożyła już wcześniej sankcje na białoruskiego przywódcę. Stąd pytanie, co jeszcze można byłoby zrobić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.