Białoruś porwała samolot z opozycjonistą na pokładzie
Samolot linii Ryanair lecący z Aten do Wilna został zmuszony do lądowania na lotnisku w Mińsku, by białoruskie władze mogły zatrzymać dziennikarza Ramana Pratasiewicza.
Prowadził on na Telegramie popularne kanały opozycyjne. Grozi mu za to 15 lat więzienia.
Władze białoruskie podały, że na pokładzie może znajdować się bomba, i nakazały pilotom lądowanie, choć na tym etapie lotu bliżej było już do stolicy Litwy. „Białoruś obroniła Europę” – napisał związany z administracją Łukaszenki kanał Puł Pierwogo. Aby przypilnować wykonania polecenia, armia wysłała myśliwiec. Białoruska opozycja twierdzi, że padła groźba zestrzelenia maszyny. „To akt piractwa” – skomentował na Twitterze były szef szwedzkiej dyplomacji Carl Bildt, a premier Mateusz Morawiecki nazwał zdarzenie „bezprecedensowym aktem terroryzmu państwowego”. Temat możliwej reakcji UE ma zostać poruszony na dzisiejszym posiedzeniu Rady Europejskiej. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.