Szalony Trump, cichy zabójca Obama i dyplomacja dronów
STANY ZJEDNOCZONE OPARŁY SWOJĄ DOKTRYNĘ WOJENNĄ NA SELEKTYWNEJ ELIMINACJI ZA POMOCĄ SAMOLOTÓW BEZZAŁOGOWYCH. NIEZALEŻNIE OD TEGO, JAK BARDZO JEST ONA KONTROWERSYJNA – OD LAT PRZYNOSI WASZYNGTONOWI WYMIERNE KORZYŚCI
Donald Trump nie ukrywa emocji, kiedy prezentuje wyniki polowań na wrogów Ameryki. Bywa, że balansuje na granicy dobrego smaku. O Abu Bakr al-Baghdadim mówił, że zginął „jak pies, jak tchórz”, który „przed śmiercią płakał i histeryzował”. Bez względu na to, jak bardzo odrażającą postacią był przywódca tzw. Państwa Islamskiego, takie porównanie nie przysporzyło prezydentowi USA sympatii wśród blisko wschodnich sunnitów. Zestawienie wyznawcy islamu z psem jest dla nich skrajnie obraźliwe. Zabitego na lotnisku w Bagdadzie Ghasema Solejmaniego amerykański przywódca nazwał z kolei „potworem”. W swoim niepowtarzalnym stylu straszył też władze w Teheranie nalotami na zabytki kultury perskiej.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.