Biden sprawdza się na zielonym froncie
Według ekspertów zwołany przez prezydenta USA Joego Bidena szczyt to dla Polski dobra okazja, żeby zadeklarować neutralność klimatyczną
Amerykański prezydent uczynił z dyplomacji klimatycznej swój znak rozpoznawczy. Joe Biden postawił na zielony zwrot od pierwszego dnia urzędowania, kiedy zainicjował powrót Waszyngtonu do procesu paryskiego. Pojutrze na zorganizowanym przez prezydenta USA wirtualnym szczycie z okazji Dnia Ziemi, na który zaproszono 40 światowych liderów, te wysiłki zostaną po raz pierwszy zweryfikowane. Lista obecności, a przede wszystkim nowe deklaracje i cele w zakresie ochrony klimatu ogłoszone podczas obrad, będą też papierkami lakmusowymi przed planowaną na listopad konferencją COP26 w Glasgow.
Jak sugeruje aktywność szefa klimatycznej dyplomacji USA Johna Kerry’ego, dla Waszyngtonu najważniejsze jest przekonanie państw azjatyckich, zwłaszcza tych, które emitują najwięcej gazów cieplarnianych, jak Chiny, Indie czy Japonia. Oczekuje się, że na szczycie albo tuż przed nim oprócz Bidena – mówi się o ograniczeniu przez USA emisji o 50 proc. do końca dekady w porównaniu do ich poziomu z 2005 r. – nowe plany przedstawią Japonia i Kanada. Co powiedzą inni? Tu pewności nie będzie do ostatniej chwili. Relatywnie korzystnie zakończyła się wizyta Kerry’ego w ChRL. W efekcie rozmów Amerykanie i Chińczycy podpisali deklarację o współpracy na rzecz ochrony klimatu i wsparcia transformacji energetycznej krajów rozwijających się. Pekin i Waszyngton zobowiązały się także do opracowania przed COP26 krajowych strategii osiągnięcia neutralności klimatycznej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.