Lider Europy bez pomysłu na świat
Większość niemieckich polityków potępia eskalowanie sytuacji na Bliskim Wschodzie przez USA. Oprócz krytyki Berlin nie ma wiele do zaoferowania
fot. Felipe Trueba/EPA/PAP
Tylko wtedy, gdy kanclerz Merkel ze swoim doświadczeniem wchodzi jeszcze do gry, słowa Berlina są na świecie słuchane
Rządzący w Berlinie muszą po raz kolejny odpierać krytykę, że RFN w polityce międzynarodowej odgrywa tylko rolę statysty. „Berlin z niemiecką flegmą reaguje na przemiany zachodzące w zabójczym tempie” – opisuje problem „Der Spiegel”. Dla opozycyjnych liberałów z FDP działania rządu powodują, że Niemcy stają się piłką do gry w rozgrywce innych sił. Po zabiciu irańskiego gen. Kasema Sulejmaniego przez USA za Odrą na nowo powraca problem nieprzygotowania i nieumiejętności reagowania na nowe globalne konflikty.
Proamerykanizm staje się coraz rzadszy w ławach Bundestagu. W odniesieniu do bliskowschodniej eskalacji, do solidarności z Waszyngtonem nawołuje już tylko FDP i część Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD), współkoalicjant CDU, uznała działanie Amerykanów za naruszenie prawa międzynarodowego. Również należący do SPD szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas, choć przede wszystkim podkreślał w ubiegłych dniach potrzebę deeskalacji, dodał, że akcja Amerykanów tego zadania nie ułatwia. W oświadczeniach niemieckich polityków brakuje jednak alternatywnych propozycji działania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.