Potrzebujemy zgody w polityce zagranicznej
D zisiejsza Polska traci przyjaciół na arenie międzynarodowej. W tej sytuacji priorytetem rządu i opozycji powinno być wspólne działanie na rzecz odzyskania wpływów w regionie i powrót do pozycji równego partnera w Unii Europejskiej i we wspólnocie transatlantyckiej.
Dla jednostek samotność jest kondycją depresyjną, dla państw – zabójczą. W XVIII w. opuszczona Rzeczpospolita stała się łatwym łupem sąsiadów. Po odzyskaniu niepodległości międzywojenna Polska skłóciła się ze wszystkimi sąsiadami, a swoje bezpieczeństwo powierzyła odległej Francji i Wielkiej Brytanii, które w godzinie próby nie chciały jednak umierać za Gdańsk. III RP przyszła na świat w kontekście wyjątkowo towarzyskim. Wychodząc z komunizmu, wracaliśmy do Europy i na Zachód.
Polska polityka zagraniczna miała jasne cele: członkostwo w NATO i Unii Europejskiej oraz silna pozycja w regionie. I choć rządy zmieniały się, jak w kalejdoskopie, to polityka zagraniczna była jedna i główne siły polityczne nie miały wątpliwości, na czym polega interes kraju. Cel wstąpienia do NATO jako pierwszy wyznaczył premier Jan Krzysztof Bielecki, starania rozpoczął rząd Jana Olszewskiego, kluczowe reformy zostały podjęte przez rządy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a do NATO Polska wstępowała rządzona przez koalicję Akcji Wyborczej Solidarność z Unią Wolności.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.