Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy opozycjonista może zatopić Nord Stream

Czy opozycjonista może zatopić Nord Stream
Getty Images
20 stycznia 2021

Pod wpływem aresztowania Aleksieja Nawalnego Europa zaostrzyła retorykę wobec gazociągu. Niewykluczone, że dojdzie do jego zablokowania. Co z kolei stanie się zalążkiem nowej współpracy transatlantyckiej po zmianie w Białym Domu

Według wczorajszych doniesień portalu EUobserver rezolucja wzywająca do zablokowania dalszej budowy Nord Streamu 2, do której podjęcia wezwali deputowani Zielonych, mogłaby liczyć w Strasburgu na ponadpartyjne poparcie. Samo w sobie stanowisko PE to jednak za mało. Tym bardziej że europarlament zawsze był w sprawie Nord Streamu bardziej krytyczny niż inne instytucje UE. Postulat zablokowania jego budowy kilkakrotnie pojawiał się już w jego uchwałach. Ostatnie dni przyniosły jednak również zaostrzenie retoryki Komisji Europejskiej. Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell stwierdził, że UE od dawna sprzeciwia się Nord Streamowi 2 w związku z obawami o zwiększenie zależności Europy od rosyjskiego gazu, jednak brakowało jej narzędzi, by zatrzymać popierany przez Berlin projekt. W stanowisku przekazanym Polskiej Agencji Prasowej Komisja stwierdziła, że rosyjski gazociąg „nie jest projektem stanowiącym przedmiot wspólnego europejskiego interesu”. Polityka KE wobec Nord Streamu była dotąd ambiwalentna – z jednej strony krytykowała ona gazociąg z perspektywy bezpieczeństwa energetycznego i tak kształtowała przepisy dyrektywy gazowej, by ograniczyć jego rentowność, z drugiej – krytykowała amerykańskie sankcje i sygnalizowała możliwość angażowania się na rzecz poszkodowanych przez nie firm.

Napięcie zwiększa również strona rosyjska. Zatrzymanie Aleksieja Nawalnego w zasadzie wyklucza możliwość zmiękczenia stanowiska USA w sprawie gazociągu, przynajmniej w pierwszych tygodniach prezydentury Joego Bidena. Sankcje wobec Nord Streamu 2 cieszą się ponadpartyjnym poparciem amerykańskiego Kongresu. Sam prezydent także ma na koncie krytykę projektu. Na to, że zmityguje ją w imię poprawy stosunków z Europą, liczył Berlin, jednak – w ocenie komentatorów – nowy prezydent nie może sobie dziś pozwolić na wizerunek zbyt miękkiego wobec Moskwy. Niedawno Waszyngton zdecydował o uruchomieniu sankcji wobec gazociągu. Wątpliwe, by stało się to bez konsultacji i przyzwolenia ze strony nowej administracji. Kontynuację działań na rzecz zatrzymania Nord Streamu zapowiedział też w Senacie przyszły sekretarz stanu USA Antony Blinken. Sankcje wymierzone są póki co w wykorzystywany przy układaniu rury na dnie Bałtyku statek „Fortuna” i jego armatora, rosyjską spółkę KVT-RUS. W grę wchodzi jednak dalsze ich rozszerzanie. W efekcie już teraz z projektu wycofują się kolejne zaangażowane firmy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.