Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Region celuje w broń z USA

Do Polski ma trafić kilkaset czołgów Abrams (na zdj.)
Do Polski ma trafić kilkaset czołgów Abrams (na zdj.)fot. Wojciech Stróżyk/Reporter
14 listopada 2023
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

W krajach Europy Środkowej największe kontrakty zbrojeniowe wciąż płyną za Atlantyk. Oprócz Polski tę drogę wybiera m.in. Rumunia, kupując abramsy, a samoloty F-35 stają się regionalnym standardem

54 czołgi Abrams M1A2 SEPv3, do tego m.in. mosty, które je utrzymają podczas przepraw przez przeszkody wodne, czy cztery wozy zabezpieczenia technicznego M88A2 Hercules. Amerykańska agencja Defense Security Cooperation Agency, która odpowiada za sprzedaż rodzimego uzbrojenia do krajów sojuszniczych, podała pod koniec ubiegłego tygodnia w notyfikacji do Kongresu, że maksymalna wartość tego zakupu wyniesie Rumunię 2,5 mld dol. Jak pokazują polskie doświadczenia, zazwyczaj podczas negocjacji i po okrojeniu pakietów szkoleniowych, logistycznych itd. cena finalna jest nieco niższa.

Nie zmienia to faktu, że dla rumuńskiego rządu będzie to kolejny poważny wydatek zbrojeniowy płacony w dolarach. Już kilka lat temu nasi południowi sąsiedzi zdecydowali się m.in. na zakup systemu przeciwrakietowego Patriot. Biorąc pod uwagę, że także Polska, czyli największy kraj na wschodniej flance NATO, wybrała ten rodzaj sprzętu, widać, że amerykańska dominacja zbrojeniowa w naszym regionie się pogłębia. Wśród systemów obrony powietrznej o takim zasięgu Patriot jest najbardziej popularny, a jego europejska konkurencja – system SAMP-T – ma jedynie kilku klientów (głównie Francję i Włochy, które ten system rozwijają). Ale już w kwestii czołgów Europejczycy mają znacznie więcej sukcesów – m.in. niemiecki Leopard 2, którego zakup niedawno potwierdzili Norwegowie. Jeśli Rumuni faktycznie zdecydują się na amerykańskie abramsy, a wszystko na to wskazuje, to będzie to kolejny dowód na to, że państwa naszego regionu w USA widzą gwaranta bezpieczeństwa, a nie w Europie (stąd m.in. dążenie do większej interoperacyjności sprzętu z sojusznikiem zza Atlantyku poprzez zakup identycznego). Widać też, że zdolności produkcyjne na starym kontynencie są wciąż stosunkowo niewielkie. Przykładem choćby to, że na wyprodukowanie 250 nowych czołgów dla Polski Amerykanie potrzebują czterech lat (ostatnie dostawy w 2026 r.). To termin, o którym niemieccy dostawcy czołgu Leopard 2 mogą tylko pomarzyć.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.