Trudny powrót na Bali
Uspokojenie nastrojów na świecie, a zwłaszcza przygaszenie rywalizacji z USA, byłoby w interesie Chin. Pekin o tym wie, ale woli tego głośno nie mówić
Przedłużająca się wojna rosyjsko-ukraińska, ciągle nowe napięcia na Morzu Południowochińskim, a przede wszystkim atak Hamasu na Izrael i zdecydowana odpowiedź militarna państwa żydowskiego... Świat patrzy na wschód i zadaje sobie pytanie: co z tym wszystkim zrobią Chiny? Będą działać na rzecz eskalacji, licząc, że osłabi ona przede wszystkim Zachód, czy wyleją choć trochę oliwy na wzburzone fale, by ulżyć swej przeżywającej trudny okres gospodarce? Innymi słowy: czy Państwo Środka stanie się już jawnie główną częścią problemu, czy też – przynajmniej przejściowo – postanowi jednak współdziałać w celu jego rozwiązania?
Możliwe, że odpowiedzi na to pytanie nie znają na razie sami chińscy przywódcy. Dlatego kluczą, badają sytuację, grają na czas. I wysyłają sprzeczne sygnały.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.