Los Trumpa zależy od Sądu Najwyższego
Sąd Najwyższy USA może utrudnić lub wręcz storpedować reelekcyjne plany republikanina. Choć mało kto spodziewa się orzeczenia niekorzystnego dla byłego prezydenta
Stany Zjednoczone oczekują najważniejszej decyzji Sądu Najwyższego dotyczącej wyborów od czasu słynnego wyroku Bush vs. Gore sprzed ponad dwóch dekad. Naczelny organ władzy sądowniczej w najbliższych dniach orzeknie, czy stany mogą wykluczać z udziału w wyborach prezydenckich Donalda Trumpa, powołując się przy tym na 14. poprawkę do Konstytucji USA. Gdyby uznano, że jest to dozwolone, to podtrzymane zostałyby decyzje z Kolorado i Maine, gdzie republikanin został skreślony z list prawyborczych (a następnie, jeśli prawybory wygra, także z tych wyborczych). Przy takim obrocie spraw prawdopodobnie do dwóch wspomnianych stanów dołączyłyby kolejne. Trudno spekulować ile, ale jeśli wśród nich znalazłoby się kilka kluczowych wyborczo, to szanse Trumpa na reelekcję stopniałyby niemal do zera.
Sąd Najwyższy Kolorado oraz sekretarz stanu w Maine już postanowili o dyskwalifikacji, ale wszystko pozostaje technicznie w zawieszeniu – to, co się stanie obowiązującym prawem, zależy od federalnego Sądu Najwyższego. Ten na decyzję czasu nie ma wiele, bo w piątek jest pierwszy dzień drukowania prawyborczych kart w Kolorado. A już 15 stycznia republikańskim konwentyklem w Iowa rozpoczyna się sezon prawyborów. Od tej daty prawybory następują po sobie co kilka lub kilkanaście dni. 5 marca czeka nas natomiast tzw. superwtorek, czyli prawybory w kilkunastu stanach. Wtedy powinniśmy wiedzieć już bardzo dużo. Prawdopodobnie już na tym etapie Trump i Joe Biden nie będą mieli poważnej konkurencji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.