Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Poradzimy sobie z nielegalną migracją. Za dwa lata

9 października 2024
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

P rzywrócenie kontroli na wszystkich granicach Niemiec jak w soczewce skupia problemy z europejskim, wspólnym podejściem do nielegalnej migracji. Decyzja rządu Olafa Scholza jest pośrednio oskarżeniem wobec niewydolności unijnej polityki migracyjnej, która w największej mierze była od ponad dekady kształtowana przez Berlin. To także wyraz braku zaufania do swoich sąsiadów. Niemcy uważają, że padają ofiarą wtórnej nielegalnej migracji – chodzi ich zdaniem o sytuację, w której dana osoba przekracza granicę UE w innym państwie (np. na granicy polsko-białoruskiej), a następnie przedostaje się na zachód. Berlin, po pierwsze, nie poinformował innych państw o swoich zamiarach, po drugie, kolejny raz przedłuża „tymczasowe” kontrole, które powoli stają się permanentne.

Decyzja Niemiec spotkała się z krytyką kilku państw UE, w tym przede wszystkim Polski i Grecji. Co jednak kluczowe w kontekście debaty migracyjnej podczas poniedziałkowej dyskusji w Parlamencie Europejskim, Berlin był krytykowany przez przedstawicieli wszystkich obozów politycznych z Polski. O ile przed kilkoma laty o konieczności zabezpieczenia granic zewnętrznych i wprowadzenia bardziej restrykcyjnych zasad przyjmowania oraz odsyłania migrantów mówiły głównie partie oraz rządy prawicowe i skrajnie prawicowe, o tyle dziś obserwujemy zmianę podejścia nawet w gronie liberałów, nie wspominając o chadekach. Europejska Partia Ludowa (EPP) od początku tego roku, a zwłaszcza w kampanii wyborczej, kwestie bezpieczeństwa, w tym związanego z nielegalną migracją, uczyniła centralnymi problemami dla UE. Bruksela często argumentuje, że bardziej restrykcyjne przepisy paktu o migracji i azylu, w tym te dotyczące szybkich deportacji osób stanowiących zagrożenie dla porządku publicznego, nie zyskałyby aprobaty europosłów. Dziś pejzaż polityczny w PE jest znacznie bardziej prawicowy. Jest więc większa szansa, że tego typu propozycje dostałyby zielone światło ze Strasburga.

Bruksela w odpowiedzi na różne wątpliwości dotyczące podważania przez Berlin strefy Schengen stwierdziła, że kontrole pozwoliły ograniczyć w Niemczech nielegalną migrację o 40 proc., a poza tym granice zewnętrzne będą szczelne, kiedy tylko wejdzie w życie pakt o migracji i azylu. Czyli za niespełna dwa lata według komisarz ds. wewnętrznych Ylvy Johansson ustanie przyczyna wprowadzenia kontroli, ponieważ nowe przepisy pozwolą państwom na właściwe zabezpieczenie granic UE. Stwierdziła to ta sama komisarz Johansson, która budowę zapory na granicy polsko-białoruskiej przez rząd Mateusza Morawieckiego uznawała za niehumanitarne i sprzeczne z europejskimi wartościami. Dziś to środowisko Europejskiej Partii Ludowej próbuje przekonać Ursulę von der Leyen do sfinansowania całej infrastruktury na wschodniej granicy UE z pieniędzy europejskich. To krok, który jeszcze trzy lata temu był traktowany przez Johansson jako zbędny i niezgodny z unijnym prawem. Istotnym kontekstem jest też to, że jesteśmy w środku zmian, które dokonują się w instytucjach europejskich na skutek czerwcowych wyborów. W związku z tym trudno się spodziewać ze strony KE jakichkolwiek istotnych kroków, dopóki prac nie rozpoczną nowi komisarze.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.