Próba zamachu na polu golfowym
Po raz drugi zamachowiec próbował zabić Donalda Trumpa. Kampania wyborcza w USA idzie w niepokojącym kierunku. Śledczy badają motywy napastnika
W niedzielę służby bezpieczeństwa zapobiegły zamachowi na życie Donalda Trumpa, kandydata republikanów na prezydenta. Tym razem na Florydzie, na należącym do niego polu golfowym w West Palm Beach. To już druga próba zabójstwa kandydata. Poprzednia miała miejsce na wiecu w Butler w Pensylwanii dwa miesiące temu. Były prezydent – jak relacjonują media w USA – miał być wstrząśnięty tym, co się wydarzyło. Jego sztab w e-mailach do zwolenników apeluje o „pozostanie ostrożnym w swoich codziennych działaniach”, co pokazuje, jak napięta atmosfera panuje w amerykańskim społeczeństwie.
Wszystko rozegrało się w niedzielę, gdy Trump grał w golfa na swoim polu. Gdy próbował trafić piłką do dołka numer pięć, agenci Secret Service zauważyli mężczyznę z karabinem, który wystawił lufę przez ogrodzenie oraz krzaki, sam pozostając poza polem. Od celu, którym – wszystko na to wskazuje – był Trump, był oddalony o nieco ponad 300 m. Służby otworzyły do zamachowca ogień. Został złapany na autostradzie I-95 podczas próby ucieczki. Na miejscu, przed ogrodzeniem mężczyzna porzucił dwa plecaki, kamerę sportową GoPro, karabin AK-47 oraz lunetę celowniczą. Nie wiadomo, czy napastnik oddał strzały. Wiemy, że Trump znajdował się w zasięgu jego broni.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.