Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Nie spieszmy się grzebać Orbána

16 września 2024
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Tylko 5 pkt proc. przewagi ma rządząca Węgrami koalicja Fideszu Viktora Orbána z chadekami nad nową Partią Szacunku i Wolności (TISZA) Pétera Magyara. Badanie przeprowadził ośrodek Medián na zlecenie opozycyjnego tygodnika „HVG”. Fidesz wygrywa stosunkiem 30 proc. do 25 proc., a kolejne 30 proc. respondentów nie wie, na kogo zagłosować. Wynik wywołał poruszenie mediów, które ogłosiły, że opozycja ma szansę wygrać planowane na 2026 r. wybory. Sprawa jest bardziej skomplikowana.

Po pierwsze, TISZA kanibalizuje przede wszystkim elektorat opozycji, a Fidesz podgryza tylko nieznacznie. Po drugie, Magyar jest niemal kopią Orbána z początku jego drogi. I po trzecie, Fidesz nie po to kilkukrotnie reformował ordynację i kodeks wyborczy, żeby demokratycznie oddać władzę. Zacznijmy od początku. System polityczny znów staje się dwubiegunowy. Z czymś podobnym mieliśmy już do czynienia w 1998 r., kiedy scena została podzielona na obozy lewicowo-liberalny i konserwatywno-prawicowy. W odróżnieniu od tamtej sytuacji starcie Fideszu z TISZA jest jednak zderzeniem dwóch stronnictw prawicowych.

Różnią się one głównie położeniem na skali skrajności, i to głównie w warstwie retorycznej. Fidesz po kryzysie migracyjnym w 2014 r. stoczył walkę o przywództwo na prawicy. Zagarnął ją całkowicie, zmuszając skrajnie prawicowy Jobbik do marszu ku centrum. Po katastrofie projektu zjednoczonej opozycji w 2022 r. Węgrzy stracili wiarę w możliwość wywrócenia stolika. Tamte wybory były skrajnie nierówne, a cała rządowa propaganda jak mantrę powtarzała, że opozycja chce wysyłać na ukraiński front węgierskich żołnierzy. Rosyjska inwazja stała się katalizatorem porażki opozycji.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.