Nie spieszmy się grzebać Orbána
Tylko 5 pkt proc. przewagi ma rządząca Węgrami koalicja Fideszu Viktora Orbána z chadekami nad nową Partią Szacunku i Wolności (TISZA) Pétera Magyara. Badanie przeprowadził ośrodek Medián na zlecenie opozycyjnego tygodnika „HVG”. Fidesz wygrywa stosunkiem 30 proc. do 25 proc., a kolejne 30 proc. respondentów nie wie, na kogo zagłosować. Wynik wywołał poruszenie mediów, które ogłosiły, że opozycja ma szansę wygrać planowane na 2026 r. wybory. Sprawa jest bardziej skomplikowana.
Po pierwsze, TISZA kanibalizuje przede wszystkim elektorat opozycji, a Fidesz podgryza tylko nieznacznie. Po drugie, Magyar jest niemal kopią Orbána z początku jego drogi. I po trzecie, Fidesz nie po to kilkukrotnie reformował ordynację i kodeks wyborczy, żeby demokratycznie oddać władzę. Zacznijmy od początku. System polityczny znów staje się dwubiegunowy. Z czymś podobnym mieliśmy już do czynienia w 1998 r., kiedy scena została podzielona na obozy lewicowo-liberalny i konserwatywno-prawicowy. W odróżnieniu od tamtej sytuacji starcie Fideszu z TISZA jest jednak zderzeniem dwóch stronnictw prawicowych.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.