Niemieckie pragnienie przeszłości
Wciąż marzy o powrocie do przeszłości, choć przyszłość nieuchronnie nadciąga – tym zdaniem da się podsumować rządy Olafa Scholza. Kanclerz od trzech lat robi, co w jego mocy, by Niemcy były takie jak przed najazdem Rosji na Ukrainę. Choć obiecał epokową zmianę, Zeitenwende, to zawsze stara się jej zapobiec. Aż w końcu musi się zmierzyć ze skutkami zaniechań. Tym są wyniki wyborów w Turyngii oraz Saksonii, w których bardzo dobre wyniki uzyskały radykalnie prawicowa AfD oraz Bündnis Sahra Wagenknecht, BSW, nazywana z racji swojego programu partią stalinowską.
Reakcje niemieckich mediów i polityków są teraz podszyte strachem. „Jesteśmy na początku nowego etapu najbardziej zaciekłej walki o sposób postępowania z siłami ekstremistycznymi w republice” – oznajmił 3 września w wywiadzie dla ZDFheute prof. Wolfgang Schroeder. Wykładowca Uniwersytetu w Kassel, na którym kieruje katedrą: System polityczny Republiki Federalnej Niemiec w okresie przejściowym, sam określił się jako gorący zwolennik obowiązującej w RFN zasady izolowania partii uznawanych za ekstremistyczne. „Jedno musi być jasne: nie możemy praktykować normalności z partią, która (…) wykorzystuje instrumenty demokracji do obalenia demokracji” – przekonywał.
Jednak utrzymanie tego firewalla będzie bardzo trudne, bo wyborcy dali większość tym, przeciwko którym zaporę wzniesiono.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.