Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Europejska łódka rozchwiana. Poszukiwany sternik

1 sierpnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

W ybuch pełnoskalowej inwazji rosyjskiej w Ukrainie zmobilizował państwa członkowskie i unijne instytucje do chwilowego zjednoczenia pod jedną banderą. Choć od samego początku w gronie „27” znajdowali się jawni i bezpośredni sceptycy wobec unijnej linii wsparcia Kijowa, jak i ci, którzy do końca wierzyli, że stary porządek nie upadnie, a inwazja jest chwilowym kaprysem Putina, to przeważała jednomyślność. Kolejne pakiety sankcji, integracja Ukrainy z UE, odcięcie się od rosyjskich węglowodorów postępowały przez pierwszy rok wojny względnie spójnie i szybko. Po tym przedłużonym miesiącu miodowym różnice interesów, różnice podejścia do kwestii bezpieczeństwa i partnerstw międzynarodowych zaczęły wybrzmiewać, aż znalazły ujście przy okazji końca kadencji unijnych instytucji.

Najdobitniejszym przykładem tego jest prezydencja węgierska, która częściowo już została zbojkotowana przez państwa członkowskie i instytucje UE po rozmowach Viktora Orbána z Putinem i Xi Jinpingiem bez konsultacji z innymi liderami. Orbán nie tylko przekroczył swój mandat jako premiera kraju sprawującego przewodnictwo w Unii, lecz także pokazał, że wewnętrznie nie grożą za to żadne konsekwencje. Podobnie jak za domaganie się importu rosyjskiej ropy, na którą zarówno Węgrzy, jak i Słowacy otrzymali odstępstwa od unijnych sankcji. Odstępstwa, które miały w krótkim okresie zagwarantować tym państwom bezpieczeństwo energetyczne i w dłuższej perspektywie pozwolić na znalezienie alternatywnych kierunków dostaw. Po dwóch latach widać, że ten mechanizm nie sprawdził się, a w przyszłości będzie jedynie pogłębiał erozję jednolitego stanowiska nie tylko wobec partnerstw z państwami trzecimi, lecz także wobec strategicznych kierunków polityki handlowej.

To ostatnie rzuca się w oczy, szczególnie jeśli spojrzymy na relacje państw członkowskich z Chinami. Minęło już wiele miesięcy od przedstawienia nowej strategii na współpracę z Państwem Środka przez von der Leyen i właściwie strategia ta nie przyniosła żadnych efektów. Wychodzące z Inicjatywy Pasa i Szlaku Włochy jawiły się jako jedno z państw, które pierwsze przyswoiło suflowany przez Brukselę „decoupling”, czyli uniezależnienie się od Pekinu w kluczowych obszarach gospodarki. Tymczasem po kilkudniowej wizycie szefowej włoskiego rządu Giorgii Meloni w stolicy Chin okazuje się, że Rzym otwiera z Pekinem nowy rozdział relacji handlowych. W tym samym czasie Bruksela próbuje poniekąd wymusić na Chinach transfer technologii do Europy, wszczynając postępowanie dotyczące subsydiowania produkcji samochodów elektrycznych, a jednocześnie państwa członkowskie same sprowadzają inwestycje i chińskie fabryki na swoje terytorium. Komisja Europejska przyznaje, że nie jest w stanie z tym nic zrobić. A pracownicy dyrekcji generalnej ds. handlu w nieoficjalnych rozmowach z nami przyznają, że jest to kwestia, na którą instytucje unijne nie mają wpływu i nadal będą w pełni zależne od woli państw członkowskich.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.