Nie będzie premiera, dopóki płonie znicz
Po kilku tygodniach od wyborów Nowy Front Ludowy nominował Lucie Castets na szefową rządu. Macron podejmie decyzję dopiero po zakończeniu igrzysk
Prezydent Emmanuel Macron w ostatnich dwóch miesiącach zafundował Francji prawdziwe trzęsienie ziemi. Po przegranych z kretesem wyborach europejskich postanowił zafundować dogrywkę w postaci wyborów parlamentarnych, które w I turze zdominowała skrajna prawica. Zwycięski pochód Marine Le Pen i Zjednoczenia Narodowego powstrzymała jednak lewica, która zgodziła się na taktyczne porozumienie z Macronem przed II turą, by uniknąć bezpośredniej konkurencji z liberałami. Ostatecznie to właśnie lewica osiągnęła najwyższy wynik, jednak przez kilka tygodni nie wyłoniła kandydata na premiera. Teraz, gdy kandydatką została Lucie Castets, prezydent Francji nie spieszy się jednak z jej nominacją.
37-latka z Caen pozostawała dotychczas postacią zupełnie anonimową na francuskiej scenie politycznej, a krajowe media ironicznie opisywały, że do momentu nominacji nie miała nawet swojego hasła w Wikipedii. Tymczasem edukacyjne i polityczne CV Lucie Castets jest bardzo obfite. To absolwentka wielu prestiżowych uczelni, w tym Sciences Po oraz École nationale d’administration, a także chińskiego Uniwersytetu Fudan w Szanghaju, gdzie studiowała sinologię, wreszcie London School of Economics. Od 17 lat jest związana ze służbą cywilną – pracowała w konsulacie w Szanghaju, Banku Światowym, wreszcie w resorcie gospodarki i finansów, w którym odpowiadała za zwalczanie nadużyć finansowych i przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy. Od 2020 r. pracuje dla mer Paryża Anne Hidalgo i podobnie jak Hidalgo wywodzi się z Partii Socjalistycznej (PS).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.