Zostać u władzy
Prezydent Serbii Aleksandar Vučić nieraz rozjuszał rodaków. Ale tym razem sprowokował największe demonstracje od czasu obalenia Slobodana Miloševicia ćwierć wieku temu
Gotov je! Jest skończony! Okrzyk unosi się nad Serbią od listopada, lecz w ostatnich dniach słychać go wyjątkowo donośnie. Zwłaszcza gdy antyrządowi demonstranci zaczęli szturmować biura rządzącej Serbskiej Partii Postępowej (SNS) – do zamieszek doszło w większości dużych miast kraju: Belgradzie, Niszu, Nowym Sadzie, Kraljevie, Kragujevacu, Čačaku.
Nie wszędzie demonstrantom udało się spustoszyć biura SNS, gdyż przed budynkami pojawiła się „ochrona”: radykalni kibice drużyn piłkarskich, którym tradycyjnie jest po drodze z prezydentem. Kibolskie bojówki próbowały rozpraszać protestujących, co doprowadziło do konfrontacji. Łatwo było oberwać po głowie, czego doświadczył opozycyjny poseł Peđa Mitrović, który próbował nagrywać starcie przed belgradzkimi biurami SNS. – Odmówiłem, gdy zamaskowany osobnik kazał mi skasować nagranie, i powiedziałem mu, że jestem parlamentarzystą. Wtedy zawołał kolegów i cała grupa zaczęła mnie okładać – opowiadał portalowi Politico.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.