Powtórka z „żółtych kamizelek”
Członków nieformalnego ruchu „Zablokujmy wszystko” spaja wspólny wróg w postaci rządu i jego planu zaciskania pasa. Do internetowej inicjatywy zaczęli się uśmiechać politycy z głównego nurtu
Tajemniczej inicjatywy „Zablokujmy wszystko” nie da się łatwo zaszufladkować na lewicy ani prawicy. Nie wiadomo nawet, kto jest jej pomysłodawcą i jaka jest jej struktura. Wśród członków ruchu, którzy wypowiadają się wyłącznie anonimowo, zidentyfikowano zarówno skrajnych prawicowców, antyszczepionkowców i frexitowców, jak i samotne matki, studentów, dawne „żółte kamizelki” oraz przedstawicieli skrajnej lewicy.
Jeden z inicjatorów ruchu – 30-letni pracownik państwowej spółki energetycznej – powiedział „Le Parisien”, że „Zablokujmy wszystko” powstało za sprawą kolektywu składającego się z ok. 20 osób, które poznały się w sieci. – Jesteśmy apolityczni i nie współpracujemy ze związkami zawodowymi – dodał. Choć pierwsze materiały krążyły w internecie już w maju, prawdziwy rozkwit popularności hasła „Zablokujmy wszystko” nastąpił w połowie lipca, gdy premier François Bayrou wyszedł z propozycjami ogromnych cięć wydatków publicznych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.