Londyńska mgła
Anżalika Mielnikawa potajemnie szykowała się do wyjazdu, rozluźniała kontakty z kolegami, myliła tropy. W końcu zniknęła, pozostawiając mnóstwo znaków zapytania i szok w szeregach białoruskiej opozycji
To nominalnie (choć nie faktycznie) osoba numer dwa w hierarchii białoruskiej opozycji po Swiatłanie Cichanouskiej. Wie wystarczająco dużo, by trafić na celownik służb Alaksandra Łukaszenki. Zaginięcie Anżaliki Mielnikawej wywołało w Polsce niewielkie zainteresowanie. A przecież 37-latka, która nagle wyjechała z Unii Europejskiej i zniknęła, jest obywatelką RP i mieszkała w Warszawie. Co wiadomo o zaginięciu przewodniczącej Rady Koordynacyjnej, opozycyjnego parlamentu.
– Chciałbym, żebyście się dobrze u nas czuli. Żebyście wiedzieli, że Polska jest wam przyjazna, że jest nie tylko krajem sąsiedzkim, ale w jakimś sensie waszą drugą ojczyzną. Krajem, który mile was widzi i uważa was nie tylko za gości, ale przede wszystkim za braci – mówił 5 stycznia prezydent Andrzej Duda, stojąc u boku Cichanouskiej, podczas dorocznego spotkania noworocznego z liderami białoruskiej diaspory. Na zdjęciach w pierwszym rzędzie widać Mielnikawą. Długowłosa, ubrana na czarno blondynka stoi obok Zmiciera Łukaszuka, pisarza i dziennikarza Euroradia. Półtora miesiąca później Łukaszuk będzie jedną z ostatnich osób publicznych, które widziały ją w Warszawie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.