Merz układa się z Europą
Mimo falstartu w Bundestagu Friedrich Merz szybko zażegnał kryzys parlamentarny i ruszył z pierwszymi wizytami zagranicznymi do Paryża i Warszawy
Nowy kanclerz pierwszego dnia urzędowania udał się z dwiema wizytami zagranicznymi, symbolicznie spinającymi Trójkąt Weimarski – najpierw rozmawiał z Emmanuelem Macronem w Paryżu, a wieczorem z Donaldem Tuskiem w Warszawie. Merz swoje minitournée po Europie odbywa pod hasłem potrzeby zwiększania nakładów na obronność. W Pałacu Elizejskim stwierdził, że wszyscy członkowie UE muszą je zwiększyć, choć akurat oszczędzający w tym obszarze od dekad Niemcy nie są tu wiarygodnym nauczycielem. – Tylko w ten sposób możemy stopniowo wypełniać luki w naszych zdolnościach i wspólnie wspierać Ukrainę – stwierdził Merz na konferencji prasowej. Wraz z Macronem obiecali „nowy początek dla Europy”, której jednym z filarów ma być współpraca francusko-niemiecka. Dosłownie na kilka chwil przed rozpoczęciem tej konferencji Agencja Reutera opublikowała informację opartą na anonimowych źródłach, jakoby pozostający na stanowisku szef niemieckiego MON Boris Pistorius zamierzał zwiększyć krajowy budżet obronny do ponad 60 mld lub 63 mld euro w tym roku z 52 w ubiegłym.
Napięcia transatlantyckie
Merz po wygranych już wyborach zaczyna prowadzić coraz bardziej asertywną politykę wobec nawet kluczowych graczy takich jak USA. Po krytyce, która spadła na Berlin m.in. ze strony Marca Rubia za uznanie przez Sąd Konstytucyjny Alternatywy dla Niemiec za organizację ekstremistyczną, Merz i przedstawiciele jego rządu odpowiadają w sposób zdecydowany. –Chciałbym zachęcić i wezwać amerykański rząd do pozostawienia niemieckiej polityki wewnętrznej Niemcom i trzymania się z dala od tych partyzanckich rozważań – mówił Merz w wywiadzie dla ZDF.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.