Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Kreml straszy rozbudową arsenału atomowego

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Rosja grozi rozbudową arsenału nuklearnego. Zaledwie w odstępie kilku dni o potrzebie pozyskania nowych technologii mówili i prezydent Dmitrij Miedwiediew, i premier Władimir Putin. Znawcy rosyjskiego wojska przekonują: to tylko prężenie muskułów, za którym na razie nie stoją realne możliwości.

- By zachować równowagę sił, musimy rozwijać broń ofensywną, a nie system obrony przeciwrakietowej, jak to robią USA - mówił wczoraj Putin we Władywostoku. - Przez ten parasol ochronny nasi partnerzy myślą, że będą w pełni bezpieczni i dzięki temu będą mogli robić, co zechcą - komentował.

We wrześniu prezydent USA Barack Obama porzucił plan budowy tarczy antyrakietowej i budowy jej systemów - bazy radarowej i silosów rakietowych - w Czechach oraz Polsce. Nie porzucił jednak, ku rozczarowaniu Moskwy, planów stworzenia nowego systemu obrony przeciwrakietowej: jego elementy mają być rozmieszczone głównie na okrętach.

- Deklaracja Putina i wcześniejsze słowa Miedwiediewa to gra przed negocjacjami z Amerykanami w sprawie nowego układu o redukcji zbrojeń strategicznych - mówi nam rosyjski ekspert do spraw wojskowości Nikołaj Nowiczkow. Układ START wygasł na początku grudnia, a oba kraje nie mogą uzgodnić nowego porozumienia. Na razie na słowo stosują się do starych ograniczeń. Jednak Rosja chciałaby, aby nowe porozumienie zastępujące START było bardziej sprawiedliwe - czyli to głównie USA musiałyby zredukować swój arsenał atomowy. Bo na razie to Ameryka dysponuje prawie dwukrotnie większą liczbą głowic bojowych oraz posiada ponad dwa i pół razy więcej środków do ich przenoszenia.

Czy Rosję stać na szybkie spełnienie gróźb Miedwiediewa i Putina? Kreml postanowił nie szczędzić pieniędzy. Mimo kryzysu i relatywnie niskich cen ropy przeznaczy na nową broń, w tym na siły strategiczne, w ciągu najbliższych trzech lat ponad 140 mld dol. Zastępca szefa Komisji Wojskowo-Przemysłowej Władisław Putilin ujawnił, że duże pieniądze zostaną przeznaczone na zakończenie dwóch najbardziej ambitnych projektów, które pozwolą Rosji rozmawiać w końcu z USA jak równy z równym. Chodzi o rakietę balistyczną typu Buława i budowę czterech nowych okrętów podwodnych typu Borej. Ale z tym są ogromne problemy.

Co prawda już dwa lata temu został zwodowany "Jurij Dołgorukij", pierwszy okręt klasy Borej, ale wciąż nie zyskał certyfikatu bezpieczeństwa. Mimo to rozpoczęto budowę kolejnych: "Aleksandra Newskiego" oraz "Władimira Monomacha". W tym roku miała zostać położona stępka pod "Świętego Mikołaja", ale budowę odłożono. Rosja ma bowiem cały czas ogromne problemy z rakietami balistycznymi Buława, które mają być głównym uzbrojeniem nowych okrętów. Ostatni test po raz kolejny zakończył się fiaskiem, a eksplozja rakiety wywołała w północnej Norwegii pogłoski o wizycie UFO. W sumie aż 7 z 13 testów Buław to kompletne fiasko.

Kreml nie daje jednak za wygraną. - Generalnie jest wiele wad, które nie są usuwane tak szybko, jak byśmy tego chcieli. Nieważne, Buława będzie latać - twardo zapowiedział przed kilkoma dniami szef ministerstwa obrony Anatolij Sierdiukow. Prawdopodobnie już w połowie stycznia zostanie przeprowadzony nowy test.

Eksperci nie dziwią się temu, że Rosja tak się spieszy. Podkreślają, że dopóki rakiety Buława nie będą zawodzić oraz nie zostaną w nie wyposażone nowe okręty podwodne, Moskwa będzie mogła tylko głośno prężyć muskuły. I nie ugra dla siebie tak korzystnych zapisów w porozumieniu zastępującym START.

@RY1@i02/2009/254/i02.2009.254.000.0011.001.jpg@RY2@

Rosja zamierza rozbudować arsenał atomowy

Piotr Czarnowski

piotr.czarnowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.