Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Biedni przesadzili z żądaniami

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Ostatni dzień szczytu klimatycznego w Kopenhadze prawdopodobnie nie przyniesie przełomu. Za fiasko odpowiadają także państwa rozwijające się, które próbowały wykorzystać negocjacje do uzyskania jak największych pieniędzy

Kopenhaga

11 dni obrad było całkowicie bezowocnych i wiara w sukces jest niewielka. Dania, gospodarz spotkania, zrezygnowała z przedstawienia projektu nowej umowy klimatycznej. Jest bezsilna: kilka poprzednich wersji, które miały pogodzić kraje bogatego Zachodu z biednymi państwami Afryki i Azji, zostało odrzuconych.

- Jeszcze nie straciliśmy nadziei, ale wygląda na to, że nie dojdzie do porozumienia, na które liczyliśmy - przyznał wczoraj jeden z duńskich oficjeli, który zastrzegł sobie anonimowość. Dodał, że być może w ogóle nie uda się wypracowanie nowego klimatycznego protokołu i negocjacje trzeba będzie kontynuować podczas przyszłorocznego szczytu ONZ w Meksyku.

Inni politycy też nie przejawiają wielkiego optymizmu. - Wiadomości nadchodzące ze szczytu nie są dobre - potwierdziła kanclerz Niemiec Angela Merkel, która wczoraj przyleciała do Kopenhagi. Wszyscy liczą już tylko na to, że impas w negocjacjach przełamie spotkanie najpotężniejszych: prezydenta USA Baracka Obamy, który dziś rano zawita do duńskiej stolicy, i premiera Chin Wen Jiabao.

To ci dwaj uczestnicy rozgrywki na klimatycznym szczycie trzymają w dłoniach wszystkie karty. Obaj już wcześniej ogłosili, że są gotowi wprowadzić ograniczenia w emisji dwutlenku węgla w swoich krajach. Więc dlaczego wciąż nie ma porozumienia? USA nie wierzą w szczerość chińskich intencji, z kolei Państwo Środka - w imieniu państw rozwijających się - domaga się od Ameryki finansowej i technologicznej pomocy. Ta się jednak do tego nie kwapi.

Na razie gra między Pekinem a Waszyngtonem trwa. Wczoraj amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton, która jest już w Kopenhadze, nieoczekiwanie zapowiedziała, że USA są gotowe dołożyć się do specjalnego ekologicznego funduszu na rzecz krajów rozwijających się. Miałby on wynosić nawet 100 mld dol. rocznie do 2020 r. Ale w zamian ponowiła żądanie, by Pekin zgodził się na wizyty międzynarodowych inspektorów badających, czy rzeczywiście wypełnia on ekologiczne obietnice. - Trudno sobie wyobrazić, by doszło do finansowych i prawnych zobowiązań, o których wspomniałam, w sytuacji braku przejrzystości ze strony drugiego największego emitenta, a obecnie, jak sądzę, największego - twardo postawiła sprawę Clinton. Ten warunek jest jednak dla Chin nie do przełknięcia.

Także kraje rozwijające nie będą bez winy, jeśli w Kopenhadze nie dojdzie do porozumienia. Od pierwszego dnia obrad uczestnicy szczytu kłócą się o to, kto ma ponieść główne koszty walki z globalnym ociepleniem. - Sympatia jest najczęściej po stronie Azji i Afryki i o skąpstwo przeważnie są oskarżane bogate kraje Zachodu. Ale żądania biednych zaczynały nie mieć granic - powiedział jeden z uczestników szczytu.

Na mocy obowiązującego jeszcze przez trzy lata protokołu z Kioto bogaci muszą przekazać krajom rozwijającym się fundusze na walkę z globalnym ociepleniem. Pytanie - ile? Biedni w szczytowym momencie żądali nawet 400 mld dol. rocznie. Próbowali też szantażu - na kilka godzin zerwali rozmowy. Ale Zachód pozostał nieugięty, wrócili więc do negocjacji i znacząco obniżyli swoje żądania. Premier Etiopii Meles Zenawi przedstawił nowy plan: od 2010 roku przez trzy lata chcą otrzymywać 30 mld dol. Potem ta suma miałaby rosnąć - w 2015 roku wynosiłaby 50 mld dol., a pod koniec dekady 100 mld dol.

Bogaci jednak wciąż niechętnie godzą się z myślą o dzieleniu się pieniędzmi z biedniejszymi państwami. - Nie chodzi nawet o skąpstwo, mają po prostu przykre doświadczenia. Szczególnie Afryka jest sobie winna. Na ten kontynent już dotarły spore sumy na ekologię, ale zostały albo zmarnowane, albo rozkradzione - mówi nam Richard Mayor z wydziału studiów afrykańskich londyńskiego uniwersytetu.

@RY1@i02/2009/247/i02.2009.247.000.011a.001.jpg@RY2@

Ekologom nie udało się wymóc porozumienia na światowych przywódcach

AFP

Piotr Czarnowski

piotr.czarnowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.