Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie boję się działaczy UEFA i polityków z Rosji

1 lipca 2018

Euro 2012 związało ze sobą Polskę i Ukrainę. Podobnie razem możemy rozwiązać wszystkie nasze historyczne i gospodarcze problemy - mówi Petro Poroszenko

ROZMOWA

@RY1@i02/2009/243/i02.2009.243.000.0012.001.jpg@RY2@

Petro Poroszenko, minister spraw zagranicznych Ukrainy, w roku 2004 szef Narodowej Rady Bezpieczeństwa i Obrony

Piotr Gęsicki

Rozpad pomarańczowego obozu jest chyba największym błędem naszej rewolucji. Dlaczego tak się stało? Z kilku powodów, ale nie chcę teraz o nich mówić. Myślę, że ludzie mieli wielkie nadzieje, a gdy są wielkie nadzieje, jest i wielkie ryzyko, że się im nie sprosta. Osobiście jestem dumny, że byłem uczestnikiem i współarchitektem pomarańczowej rewolucji, że coś takiego miało miejsce. Bo cokolwiek by mówić, tamte wydarzenia odegrały niesłychanie pozytywną rolę. Na cokolwiek spojrzymy. Ekonomia? Mimo kryzysu Ukraina jest w tej chwili zupełnie innym krajem zarówno z punktu widzenia inwestycji, tempa wzrostu, jak i poziomu życia. To samo dotyczy swobody słowa, demokratyzacji, wolnych wyborów. Ukraina jest na postradzieckim obszarze krajem unikalnym.

Oczywiście nie wykorzystaliśmy możliwości, które mieliśmy na początku. Pewnie większość winy spoczywa tu na Ukrainie, ale część odpowiedzialności ponosi także Unia Europejska, która wówczas nie otworzyła nam drzwi. Jestem jednak przekonany, że nasz kraj ma świetne perspektywy. Także dzięki strategicznym stosunkom z Polską.

Na Ukrainie jest duża niechęć do wszystkich polityków, kryzys jeszcze ją zaostrzył. Ponad 40 proc. Ukraińców nie ufa politykom. Mieliśmy jednak dowody i podczas wyborów 2005 i 2007 roku, że niezależnie od tego, jaka byłaby sytuacja na początku, i tak w końcu zwyciężają siły demokratyczne. Wybór społeczeństwa jest jasny: demokracja i europejska perspektywa. Co do tego nie ma wątpliwości.

Nie chciałbym przekładać stosunków z Rosją na układ: ja tobie, ty mnie. Historia naszych kontaktów ma wiele punktów pozytywnych. Poza tym ani Europa, ani Polska, ani Ukraina nie chcą napięć na linii Kijów - Moskwa. Dlatego musimy odejść od stereotypów. Ukraina jest w tej chwili jednym z największych handlowych partnerów Rosji i jest to korzystna dla obu stron współpraca sąsiednich państw. Poza tym jesteśmy największym odbiorcą rosyjskiego gazu. Nie tylko transportujemy, ale i kupujemy największą jego ilość. To jest zresztą nasz wielki problem - duża energochłonność gospodarki. Gdyby nasza efektywność energetyczna dorównywała np. Słowacji, w ogóle nie potrzebowalibyśmy importować gazu. Ale na razie to, że jesteśmy jednym z największych partnerów handlowych Rosji i największym odbiorcą rosyjskiego gazu, pozwala nam prowadzić nasze ekonomiczne negocjacje w pragmatycznym duchu. A co do europejskich niepokojów dotyczących bezpieczeństwa tranzytu, to zapewniam, że Ukraina wykonuje swoje zobowiązania. Jesteśmy odpowiedzialnym partnerem i z naszej strony bezpieczeństwu energetycznemu Europy nic nie grozi.

W dzień po rozmowach z premier Tymoszenko Dmitrij Miedwiediew i Władimir Putin spotkali się z innym kandydatem na prezydenta Wiktorem Janukowyczem, co też można uznać za poparcie. Moim zdaniem w tej chwili Rosja utrzymuje dystans w stosunku do naszych prezydenckich kandydatów. Osobiście uważam, że to dużo lepsze niż działania w 2004 roku.

Najważniejsze, żeby dla kandydatów ubiegających się o stanowisko prezydenta istotny był nie interes Europy, Rosji czy USA, ale interes Ukrainy.

Oczywiście Rosja do pewnego stopnia wpływa na ukraińskie wybory. Jest naszym najbliższym sąsiadem, historycznym partnerem. Prowadzi aktywną politykę informacyjną zmierzającą do tego, by zapewnić sobie wsparcie części naszych obywateli. Ale demokracja, równy dostęp kandydatów do mediów i bardzo duża liczba obserwatorów pilnujących uczciwości procedur są dostateczną gwarancją wolnych, demokratycznych wyborów. Jestem przekonany, że ich zwycięzca musi być i będzie proukraiński.

Nie możemy dostosowywać się do rosyjskich interesów, mamy własne. One Rosji nie szkodzą i nie są przeciw niej skierowane. Każdy odpowiedzialny przywódca musi sobie jednak odpowiedzieć na pytanie: w jaki sposób zapewnić krajowi bezpieczeństwo, terytorialną integralność i suwerenność. Do tego konieczne są zrozumiałe, efektywne i jasno sformułowane gwarancje. Jeden wariant to NATO, inny - nowa konstrukcja europejskiego bezpieczeństwa, ciągle jeszcze niesformułowana. Trwają dyskusje dotyczące nowego kształtu NATO, nowego kształtu OBWE, udziału europejskich krajów w tworzeniu gwarancji bezpieczeństwa.

Zapewniam, że nasz stosunek do kwestii bezpieczeństwa będzie odpowiedzialny i proukraiński. Nie będzie skierowany przeciw komukolwiek. Musi jednak dać Ukraińcom gwarancje obrony, nienaruszalności granic, suwerenności, integralności terytorialnej.

Żyjemy w nowej rzeczywistości, część starych mechanizmów bezpieczeństwa już nie działa. Rozumiemy to, jesteśmy realistami.

Po pierwsze ja się niczego nie boję, nawet decyzji UEFA. Po drugie walka polityczna to cena, jaką płaci się za demokrację. Osobiście wolę polityczne wojny od takiej jednomyślności, jaką mieliśmy przez 70 lat. Zresztą jestem przekonany, że po wyborach, jak w cywilizowanym, demokratycznym państwie, walki się zakończą i politycy zaczną pracować dla państwa.

Po trzecie, bardzo ważne, przygotowania do Euro 2012 to niesłychanie pozytywne doświadczenie i dla Ukrainy, i dla Polski. Nie konkurując, popierając się wzajemnie, zademonstrowaliśmy naprawdę unikalne działania.

A co do przygotowań? Zapraszam na wizytę na naszych stadionach. W Doniecku już jest najnowocześniejszy stadion w Europie. Za dwa, trzy tygodnie gotowy będzie stadion w Charkowie, a wiosną - w Kijowie. Co do Lwowa nie podam dokładnej daty, ale tam akurat dojechać najłatwiej, niepotrzebne zaproszenie ministra.

Euro 2012 bardzo nasze kraje ze sobą związało i jestem za to wdzięczny Polsce. Jestem przekonany, że podobnie możemy wspólnie rozwiązać wszystkie nasze problemy.

Nie widzę podstaw do zmiany strategicznego charakteru naszych stosunków i jestem przekonany, że to się nie zmieni. Nie chcę brać na siebie odpowiedzialność i oceniać jakiegokolwiek żołnierza, który oddał życie za wyzwolenie swego kraju, ani ukraińskiego, ani polskiego, ani rosyjskiego. Swoim życiem taki człowiek okupił prawo do godnego pochówku, pomnika na grobie i szacunku tych, za których walczył. Nie chcę wystawiać żadnych politycznych ocen ani dołączać się do pląsów na grobach dla zdobycia poparcia wyborców.

Dobrze jednak pamiętam debaty w naszej partii, Nasza Ukraina, w roku 2005 i to, jak trudna była decyzja, w jaki sposób rozpocząć historyczny dialog między Polską a Ukrainą. Uważam, że to jeszcze jedna rzecz, którą mimo wszystko udało nam się osiągnąć w ciągu ostatnich lat. Zasada "wybaczamy i prosimy o wybaczenie" jest moim zdaniem uniwersalna dla Hiszpanii, Polski, Ukrainy, Rosji. Dla wszystkich.

@RY1@i02/2009/243/i02.2009.243.000.0012.002.jpg@RY2@

Poroszenko: stadion w Doniecku jest najnowocześniejszy w Europie. Za dwa, trzy tygodnie gotowy będzie stadion w Charkowie, a wiosną - w Kijowie

TopFoto/Forum

*Petro Poroszenko, minister spraw zagranicznych Ukrainy, w roku 2004 szef Narodowej Rady Bezpieczeństwa i Obrony. Był jednym z przywódców pomarańczowej rewolucji, a także jednym z głównych jej sponsorów

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.