Saudyjczycy chcą śledztwa w sprawie afery klimatycznej
Już pierwszy dzień szczytu ONZ w Kopenhadze pokazał, że o kompromis w sprawie ograniczenia emisji dwutlenku węgla nie będzie łatwo.
Choć premier Danii Loekke Rasmussen w patetycznym wystąpieniu przekonywał, że "szczyt jest szansą, której ludzkość nie może zaprzepaścić", to jego słowa nie wszystkich przekonały.
Szejk Muhamed Al-Saban z Arabii Saudyjskiej, państwa, które jest największym na świecie eksporterem ropy naftowej, zburzył tę podniosłą atmosferę. Wykorzystał możliwość wystąpienia w gronie innych liderów, by powrócić do tzw. afery klimatycznej, którą ONZ za wszelką cenę chce wyciszyć. Otóż na kilkanaście dni przed szczytem hakerzy wykradli prywatne mejle naukowców pracujących dla Narodów Zjednoczonych. Wynika z nich, że ukrywano dane, które nie potwierdzały tezy o globalnym ociepleniu będącym wynikiem działalności człowieka.
- Nasze zaufanie do wiarygodności ONZ zostało roztrwonione. Jak w takiej sytuacji mamy zgodzić się na umowę, która uderzy w naszą gospodarkę? - mówił Al-Saban, główny saudyjski negocjator do spraw klimatycznych. Dodał, że w sprawie "climategate" powinno zostać przeprowadzone niezależne śledztwo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu