Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Unią pokieruje drugi garnitur

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Przywódcy Wspólnoty postawili na sprawnych zakulisowych negocjatorów, a nie wielkie nazwiska

Zapowiadano, że szczyt potrwa całą noc, a nawet do piątkowego popołudnia. Ostatecznie jednak przywódcy Unii Europejskiej decyzję podjęli wczoraj błyskawicznie. Już po pierwszych minutach spotkania okazało się, że nowym przewodniczącym Rady Europejskiej zostanie belgijski premier Herman Van Rompuy, a unijną dyplomacją pokieruje dotychczasowa komisarz ds. handlu Catherine Ashton. Oboje wyróżniają się wyjątkowymi zdolnościami do prowadzenia zakulisowych negocjacji.

Kluczowa decyzja została podjęta jeszcze przed rozpoczęciem szczytu. W trwających od zeszłego tygodnia konsultacjach telefonicznych premier Szwecji Frederik Reinfeldt ustalił z przywódcami Unii jasny podział stanowisk. Jeśli szefa Rady Europejskiej mianują chadecy, to obsadzenie stanowiska ministra spraw zagranicznych przypadnie drugiej największej frakcji, socjalistom.

Dlatego kluczowe było spotkanie w belgijskiej stolicy przed szczytem przywódców ośmiu krajów, którymi kierują lewicowe rządy. Ich faworytem wydawał się Massimo D’Alema, były włoski premier, a wcześniej przywódca włoskiej Partii Komunistycznej, który dał się poznać jako przeciwnik zbyt bliskiej więzi między Unią Europejską a USA. Ale wówczas ważna okazała się interwencja Polski popieranej przez większość nowych krajów członkowskich. Donald Tusk w rozmowach z zaprzyjaźnionymi premierami lewicowymi z Węgier i Wielkiej Brytanii jasno uprzedził, że zablokuje taką kandydaturę - ujawnił nam wysoki rangą polski dyplomata.

Jeszcze przed przylotem do Brukseli szef polskiego rządu w zawoalowany sposób powtórzył publicznie tę groźbę.

- Na 60 proc. spodziewamy się, że na tym szczycie nie uda się obsadzić obu stanowisk. Będzie konieczne jeszcze jedno spotkanie - oświadczył. Jednak socjaliści w końcu wysunęli kandydaturę, która odpowiada Polsce.

- Ashton ma zbliżone do polskich poglądy w trzech kluczowych obszarach: polityki wobec Rosji, wobec USA i energetyki - przyznał nam szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz.

Atutem Ashton okazała się także płeć: w ostatnich dniach w całej Europie mnożyły się głosy za obsadzeniem przynajmniej jednego ważnego stanowiska przez kobietę. Baronessa z Upholland dała się także poznać w Brukseli jako bardzo sprawna negocjatorka w sprawach handlowych.

Wysunięcie kandydatury Ashton otworzyło drogę do szybkiego porozumienia się przywódców UE także w sprawie przewodniczącego Rady Europejskiej. Jeszcze przed rozpoczęciem kolacji z popierania kandydatury Tony’ego Blaira na to stanowisko zrezygnował Gordon Brown. Wiadomo było, że Brytyjczycy nie mogą bowiem obsadzić obu kluczowych stanowisk w Unii. To oznaczało, że nikt już nie widzi w tej roli charyzmatycznego przywódcy, a zamiast prezydenta Europy w Brukseli będzie pracował ktoś na kształt szefa sekretariatu koordynującego prace unijnych szczytów. Kandydatura belgijskiego premiera Hermana Van Rompuya, od dawna uważanego za faworyta, narzucała się w tej sytuacji sama.

Popierała go już od wielu tygodni kanclerz Angela Merkel i w końca przekonała do tego także Nicolasa Sarkozy’ego - powiedział dziennikowi Le Monde francuski dyplomata.

Rompuy idealnie równoważył nominację Ashton. W przeciwieństwie do niej pochodzi z małego kraju Unii. Jest też zwolennikiem federalnej Europy i wywodzi się z partii chadeckiej.

Przede wszystkim jednak Merkel uznała, że kraje Unii nie dorosły jeszcze do prowadzenia wspólnej polityki zagranicznej. Dlatego jako przewodniczący Rady Europejskiej powinien je reprezentować raczej mało znany polityk, który nie będzie próbował narzucać nikomu swojego zdania.

Tak samo sprawy widzi premier Tusk, którego poglądy w tej sprawie podzielała większość nowych krajów UE.

, który pod koniec zeszłego roku wyprowadził kraj z głębokiego kryzysu politycznego. Z wykształcenia jest filozofem i ekonomistą. Przy wysuwaniu jego kandydatury zwracano uwagę na ogromne zdolności organizacyjne, mediacyjne i znajomość języków obcych. Ma opinię mało kontrowersyjnego atlantyckiego tradycjonalisty.

, ma niewielkie doświadczenie w polityce zagranicznej. Z wykształcenia jest ekonomistką, w brytyjskiej Izbie Lordów reprezentowała Partię Pracy i odegrała tam ważną rolę w przyjęciu traktatu lizbońskiego. Rok temu objęła stanowisko unijnej komisarz ds. handlu. Podkreślała wtedy, że jej małe doświadczenie w kwestiach międzynarodowych rekompensuje umiejętność prowadzenia negocjacji.

@RY1@i02/2009/227/i02.2009.227.000.0011.001.jpg@RY2@

Herman Van Rompuy, Catherine Ashton, Fredrik Reinfeldt i Jose Manuel Barroso

AFP

Rafał Woś

Jędrzej Bielecki

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.