Bruksela i Moskwa: nowe otwarcie zacznie się od energetyki
Unia i Rosja ustaliły w Sztokholmie szczegóły porozumienia o wczesnym ostrzeganiu przed kryzysami gazowymi
Płaszczyzną porozumienia ma być energetyka. Na wczorajszym szczycie UE - Rosja w Sztokholmie podjęto pierwsze decyzje, które mają polepszyć relacje z Kremlem. Zdaniem prezydenta Dmitrija Miedwiediewa już wkrótce Bruksela i Moskwa podpiszą nową umowę o współpracy i partnerstwie. - W tej chwili uzgadniamy szczegóły tego dokumentu - miał powiedzieć wczoraj agencji Reutera rosyjski prezydent. - Mam nadzieję, że wkrótce sfinalizujemy prace nad ostatecznym tekstem - dodał.
Już przed szczytem w poniedziałek Rosja i Unia zawarły porozumienie o wczesnym ostrzeganiu na wypadek możliwego wstrzymania dostaw gazu dla Ukrainy, a w konsekwencji i dla Unii Europejskiej. Najdalej kilkanaście dni przed spodziewanym kryzysem Rosjanie zobowiązali się do powiadomienia o tym Brukseli. To da Unii czas na uruchomienie strategicznych rezerw dla zagrożonych krajów członkowskich.
Nie bez znaczenia są również sygnały z UE, z których wynika, że Zachód już nie będzie brał strony Ukrainy w wojnach gazowych. Do tej pory Bruksela uznawała spory o surowiec za element gry między Moskwą a Kijowem.
Mimo pojednawczych gestów i faktu, że 500-milionowa Europa pozostaje kluczowym klientem Gazpromu, wczoraj Miedwiediew wystąpił w szwedzkiej stolicy z pozycji siły. Unia i Rosja po raz pierwszy rozmawiają w sytuacji, gdy jest już pewne, że powstaną dwa strategiczne gazociągi - South Stream i Nord Stream, które w opinii ekspertów uzależnią Unię Europejską od surowca ze Wschodu.
W miniony weekend Rosjanom do South Stream udało się również przekonać Słowenię. Po Bułgarii, Serbii, Węgrzech i Grecji był to ostatni kraj, którego zgoda była konieczna do rozpoczęcia projektu. Wcześniej Kreml zdobył zgodę Szwecji i Finlandii na budowę Gazociągu Północnego. Oba kraje były ostatnimi, które sprzeciwiały się inwestycji i mogły ją opóźnić.
Zdaniem prezesa Gazpromu Aleksieja Millera dzięki temu do 2020 r. udział dostaw Rosji w całej konsumpcji gazu w UE zwiększy się z obecnych 25 do 33 proc.
Po wczorajszych rozmowach z Dmitrijem Miedwiediewem premier przewodzącej pracom UE Szwecji Frederik Reinfeldt rytualnie podkreślił co prawda, że "przestrzeganie praw człowieka w Rosji wywołuje coraz większe zaniepokojenie".
Zależność Unii od rosyjskich dostaw jest jednak na tyle duża, że priorytetem dla szwedzkiego premiera było znalezienie odpowiedzi na pytanie, jak uniknąć zimą powtórki z ubiegłorocznego kryzysu energetycznego, w wyniku którego przez dwa tygodnie aż siedmiu państwom UE zabrakło gazu.
@RY1@i02/2009/226/i02.2009.226.000.008a.001.jpg@RY2@
Gazociągi łączące Azję z Europą
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu