Wielki show w stolicy Niemiec dwadzieścia lat po upadku muru
Wczorajsze obchody 20. rocznicy upadku muru berlińskiego tylko utwierdziły świat w przeświadczeniu, że to właśnie 9 listopada 1989 r. skończył się komunizm.
Choć niemal wszyscy przemawiający w Berlinie politycy podkreślali historyczną rolę Polski, to Niemcy wygrali bitwę o pamięć historyczną. Mimo że na rocznicowe obchody wydali w tym roku podobną sumę co Polska.
Centralne obchody obalenia muru kosztowały niemieckich podatników 5 mln euro, niemal tyle samo, co gdańskie uroczystości z okazji 4 czerwca. Jednak to Niemcom, a nie nam, udało się ściągnąć do siebie najważniejszych ludzi z Europy i USA. Polacy musieli się zadowolić obecnością Angeli Merkel i nieznanymi na świecie przywódcami państw Europy Środkowej. Do Berlina przyjechali: Gordon Brown, Hillary Clinton, Dmitrij Miedwiediew, Nicolas Sarkozy, ale także ci, którzy przed dwoma dekadami odgrywali kluczowe role, w tym przywódca ZSRR Michaił Gorbaczow i lider "Solidarności" Lech Wałęsa.
- Pokazaliśmy Niemcom, jak należy walczyć, by skończyć ten system. To naród niemiecki, inne narody wymusiły na politykach decyzje, które musieli podjąć, a nie ich mądrość, chęci jakieś - mówił Wałęsa tuż przed przewróceniem pierwszej z tysiąca kostek domina ustawionych wzdłuż dawnej linii muru. - Wolność nie bierze się sama z siebie. Wolność trzeba wywalczyć - dodawała z kolei Angela Merkel. W podobnym tonie wypowiadali się także m.in. sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon, premier Brown, burmistrz Berlina Klaus Wowereit czy Barack Obama, którego nagrane wcześniej przemówienie odtworzono na telebimach.
Większość polityków przypominała zasługi Polaków w upadku komunizmu. - Pamiętamy Polaków, którzy rozpoczęli walkę o wolność, kampanię, której początkiem był strajk w Stoczni Gdańskiej, a zakończeniem upadek systemu tyranii. Pamiętamy polskiego papieża, który wyrażał dążenia ludzi Europy i świata - mówiła np. Hillary Clinton.
Dla świata ta rola przestaje być jednak oczywista. Według przeprowadzonych właśnie badań opinii publicznej 49 proc. Amerykanów nie jest pewnych, czy Lech Wałęsa odegrał jakąkolwiek rolę w obaleniu komunizmu. I choć niemieckie MSZ oficjalnie podkreśla, że "wszystko zaczęło się w Polsce", dla zachodnich społeczeństw komunizm skończył się w chwili upadku muru, 9 listopada 1989 r. Mimo że Polską od dziesięciu tygodni rządził wówczas solidarnościowy rząd Tadeusza Mazowieckiego, a na Węgrzech nie istniała już partia komunistyczna.
- Nad Wisłą nie sposób znaleźć tak dobrego symbolu, jedynego momentu przełomowego, jakim dla Niemców był upadek muru - mówi nam niemiecki publicysta Michael Stuermer. - Mówimy do Niemców: Wałęsa skakał przez płot, co jest dla nich kompletnie niezrozumiałe. Trzeba mówić ich kulturą, ich rozumieniem rzeczywistości - przekonuje w rozmowie z nami specjalista ds. PR Piotr Czarnowski. - Tu nie chodzi o PR, tu chodzi o fakty. W Niemczech napięcie związane z upadkiem muru berlińskiego sięgało zenitu, tego dnia nawet funkcjonariusze Stasi zrozumieli nieuchronność całego procesu. W Polsce wszystko trwało aż dziesięć lat, u nas jedną noc - twierdzi jednak Stuermer.
Brak czytelnego symbolu to nie wszystko. Podczas gdy w Niemczech wokół obalenia muru berlińskiego powstała ponadpartyjna zgoda, w Polsce obozy prezydencki i rządowy zorganizowały dwie konkurencyjne uroczystości. W ramach pomorskich obchodów zorganizowano wielki koncert, gdzie w roli głównych gwiazd obsadzono Scorpions i Kylie Minogue. W żaden sposób nie było to jednak wydarzenie porównywalne z czwartkowym berlińskim koncertem U2. I nie jest to sprawa budżetu, bo Irlandczycy w niemieckiej stolicy wystąpili za darmo.
@RY1@i02/2009/220/i02.2009.220.000.009a.001.jpg@RY2@
Na zaproszenie Angeli Merkel przyjechał m.in. Michaił Gorbaczow. Berlińczycy tłumnie wyszli na jego spotkanie
AP
Michał Potocki
michal.potocki@infor.pl
współpraca pw
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu