Łukaszenka u dawnego przeciwnika
Po raz pierwszy od czasu pomarańczowej rewolucji prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka gościł wczoraj z oficjalną wizytą w Kijowie.
Oba kraje - do niedawna traktujące się z dużą dozą nieufności - budują gospodarczy sojusz, który ma je zabezpieczyć przed naciskami Rosji.
- Nasze relacje z Białorusinami są znaczące i coraz bardziej się umacniają - mówił wczoraj prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, niegdyś wróg numer jeden białoruskich władz. "Wiktor Andrijowycz nazwał Aleksandra Łukaszenkę wielkim przyjacielem Ukrainy" - pisała z kolei Sowietskaja Biełorussija - Biełaruś Siegodnia, tuba propagandowa rządu w Mińsku. Obaj przywódcy podpisali kilka porozumień gospodarczych, w tym o wspólnej realizacji projektów w ramach unijnego Partnerstwa Wschodniego.
Zdaniem analityków coraz bliższa współpraca Mińska i Kijowa to zwycięstwo pragmatyzmu. Zapominając o dawnej wrogości (Łukaszenka nazywał zwycięzców pomarańczowej rewolucji "bandytami pod płaszczykiem demokracji", zaś Juszczenko otwarcie deklarował pomoc dla białoruskiej opozycji), obie strony mają sobie wiele do zaoferowania. Przede wszystkim wsparcie wobec nacisków Rosji - w sprawie sprzedaży gazu, własności infrastruktury przesyłowej czy strategicznych przedsiębiorstw państwowych.
- Nic tak nie łączy jak wspólne zagrożenie. Do zacieśnienia współpracy doprowadziła Moskwa, stosując politykę gospodarczą do celów politycznych - mówił nam niedawno białoruski ekonomista Jarasłau Ramanczuk.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu