Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Nie chciał, ale w końcu to zrobił. Vaclav Klaus podpisał Lizbonę

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wczoraj, dokładnie o godz. 15, nieprzejednany wróg unijnej biurokracji prezydent Czech Vaclav Klaus podpisał traktat lizboński. Premier Szwecji, która obecnie przewodniczy pracom Unii, zapowiedział, że dokument wejdzie w życie już 1 grudnia.

Eurosceptyczny polityk zgodził się na Lizbonę zaledwie kilka godzin po tym, jak czeski trybunał konstytucyjny uznał, iż traktat nie jest sprzeczny z ustawą zasadniczą kraju. Prezydent Czech był ostatnim przywódcą Unii Europejskiej, który blokował ratyfikację dokumentu.

Europa odetchnęła z ulgą. - Jestem przekonany, że potencjał działania na świecie, który daje Unii nowy traktat, będzie natychmiast odczuwalny - cieszył się przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.

- To dzień, w którym Europa zaczyna patrzeć w przyszłość, w którym zamyka lata debat o swoich instytucjach i zaczyna koncentrować się na tym, co naprawdę ważne dla jej obywateli: bezpieczeństwie, klimacie, bezrobociu, wzroście gospodarczym - komentował na gorąco równie zadowolony premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown.

Unia miała wczoraj jeszcze jeden powód do radości. Podpis Vaclava Klausa pokrzyżował plany lidera brytyjskich torysów Davida Camerona, który rozważał rozpisanie referendum w sprawie Lizbony po przejęciu władzy w przyszłym roku.

Konserwatyści wczoraj wieczorem oficjalnie poinformowali, że rezygnują z referendum, bo "w obecnej sytuacji jego przeprowadzenie nie jest już możliwe".

Teraz, po latach oczekiwań na Lizbonę, sprawy potoczą się szybko. Premier Szwecji Fredrik Reinfeldt chce, aby zapisy traktatu zaczęły obowiązywać od początku grudnia. Wtedy rozpoczęliby działalność: nowa Komisja Europejska oraz powołani przez Lizbonę unijny prezydent i minister spraw zagranicznych.

Aby tak się stało, Szwedzi zamierzają w połowie listopada zwołać w Brukseli nadzwyczajny szczyt przywódców UE, którzy uzgodnią kandydatów na nowe stanowiska. Na razie największe szanse na fotel pierwszego prezydenta Wspólnoty ma mało znany belgijski premier Herman Van Rompuy.

@RY1@i02/2009/216/i02.2009.216.000.001b.101.jpg@RY2@

Prezydent Czech nie był w stanie ukryć rezerwy podczas podpisywania traktatu lizbońskiego

AP

Jędrzej Bielecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.