Drugiej rundy nie będzie. Karzaj już prezydentem
Hamid Karzaj pozostanie prezydentem Afganistanu jeszcze przez pięć kolejnych lat.
Wczoraj tamtejsza komisja wyborcza odwołała zaplanowaną na sobotę II turę głosowania i ogłosiła urzędującego szefa państwa zwycięzcą. Tym samym, w atmosferze niesmaku, zakończył się trwający od 2,5 miesiąca afgański serial wyborczy.
- Niezależna Komisja Wyborcza ogłasza Hamida Karzaja, który zdobył najwięcej głosów w pierwszej turze i był jedynym kandydatem w drugiej, prezydentem Afganistanu - poinformował na konferencji w Kabulu szef komisji Azizullah Lodin.
Dzień wcześniej z dalszego ubiegania się o prezydenturę zrezygnował były szef dyplomacji Abdullah Abdullah. Tłumaczył, że w obecnej sytuacji nie ma szans na uczciwe głosowanie. W pierwszej turze, przeprowadzonej 20 sierpnia, doszło do masowych fałszerstw na korzyść Karzaja, który teraz nie zgodził się na odsunięcie osób odpowiedzialnych za manipulacje.
Lodin wyjaśnił, że komisja zdecydowała się na rezygnację z drugiej tury, aby nie wydawać niepotrzebnie pieniędzy, ze względów bezpieczeństwa, a także by nie przedłużać już politycznego kryzysu w kraju. Na dodatek w związku z nadchodzącą zimą wiele regionów kraju mogło być trudno dostępnych. Jednak przeprowadzenie nawet symbolicznych wyborów dałoby zwycięstwu Karzaja przynajmniej odrobinę legitymacji.
- Decyzja o odwołaniu w takiej sytuacji wyborów była bez wątpienia słuszna. Hamid Karzaj tak czy inaczej wygrałby drugą rundę, niezależnie, czy z udziałem Abdullaha, czy bez, więc nie było sensu przedłużać tej farsy - mówi nam Robert J. Jackson, politolog z University of Redlands w Kalifornii.
Z tego samego założenia wyszli najwyraźniej politycy. Już kilka godzin po decyzji komisji wyborczego zwycięstwa pogratulowały Karzajowi Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i sekretarz generalny ONZ. - Jestem zadowolony z podjętej dziś decyzji i pozdrawiam prezydenta Karzaja - oświadczył składający właśnie wizytę w Afganistanie Ban Ki Mun.
- O rozterkach na temat legalności głosowania możemy się zastanawiać w takich krajach jak USA czy Polska. W przypadku Afganistanu trzeba realistycznie uznać, że Karzaj otrzymał największe poparcie, i jak najszybciej zapomnieć o tych wyborach - przekonuje Jackson.
Bartłomiej Niedziński
barlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu