Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Ukraińska kampania wyborcza coraz brutalniejsza

3 lipca 2018

Rozpoczęta niedawno kampania prezydencka na Ukrainie czerpie z najgorszych wzorców demokracji.

Największa afera wybuchła jeszcze przed jej rozpoczęciem. Trzech deputowanych Bloku Julii Tymoszenko (BJuT), w tym były minister gospodarki, zostało oskarżonych o wielokrotne gwałty dzieciach, uczestnikach obozu Artek na Krymie. Dowody na udział polityków są dość wątłe, gdyż opierają się wyłącznie na zeznaniach jednej z matek uczestników obozu. Co więcej, aferę po raz pierwszy opisała gazeta Siegodnia, należąca do donieckiego oligarchy Rinata Achmetowa, głównego sponsora lidera opozycji Wiktora Janukowycza.

Dlatego też atak na posłów został w BJuT potraktowany jako sprawa polityczna i spotkał się z równie brutalną odpowiedzią. W dniu formalnego rozpoczęcia kampanii wyborczej polityk partii Serhij Sobolew wystąpił do prokuratury z prośbą o wyjaśnienie, czy Janukowycz w latach 60. był karany za gwałt. Podejrzenia, że szef Partii Regionów (PR) odbył karę więzienia nie tylko za napad rabunkowy, ale i za przestępstwo seksualne, pojawiały się już w czasie pomarańczowej rewolucji, jednak nigdy nie znalazły potwierdzenia.

Wyciąganie tzw. kompromatów, czyli materiałów kompromitujących polityków, to jeszcze nie wszystko. Działacze sztabów wyborczych przejawiają aktywność także w zakresie nowych technologii. Zwolennicy osoby numer trzy w przedwyborczych sondażach Arsenija Jaceniuka - lub ludzie podszywający się pod nich - włamali się w ostatnim tygodniu na witrynę Partii Regionów. Hakerzy pozostawili wiadomość: "To odpowiedź na włamanie się na stronę Frontu Zmian (partii Jaceniuka - red.), które było rezultatem spisku grupy osób przeciwko ludowi ukraińskiemu".

- Obraz kampanii to skutek rozpadu kraju na dwa obozy podczas pomarańczowej rewolucji. To wówczas partie się zradykalizowały - mówi nam współautor książki "Etyka w polityce" Anton Fińko. - Nie można jednak wykluczyć, że gdy kandydaci zorientują się, iż wyborcom taka kampania się nie podoba, zdecydują się na swoisty pakt o nieagresji - dodaje. Fińko przestrzega przy okazji przed zbytnim dramatyzowaniem. - W bliskiej nam Turcji podczas ostatnich wyborów lokalnych zginęło sześć osób, a około 100 zostało rannych. Ukrainie taki rozwój wydarzeń na szczęście nie grozi - podsumowuje w rozmowie z nami kijowski politolog.

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.