Porozumienia może nie być
ROZMOWA
Myślę, że jest to część budowania w kraju wizerunku pana prezydenta jako polityka, który chce pomagać rządowi w realizowaniu polityki zagranicznej. Należy to powitać z zadowoleniem. Na pewno jest to pozytywne, gdy w polityce zagranicznej mówimy jednym głosem.
Kompetencje Lewandowskiego są bardzo wysoko oceniane przez szefa Komisji Europejskiej. W związku z tym może liczyć na poważną tekę. Ale dziś ze strony polskiego rządu nie usłyszycie państwo niczego więcej. Bo jest to decyzja szefa Komisji. Żaden rząd nie może mówić szefowi Komisji, komu ma dać jaką tekę. My przecież też byśmy sobie nie życzyli, by szef Komisji mówił nam, kto ma objąć w Polsce tekę np. ministra finansów.
Pierwsze słyszę. Ja bym też nie przeceniał w procesie kształtowania Komisji Europejskiej znaczenia, kto jest małym krajem, a kto dużym. Łotysz jest np. komisarzem ds. polityki energetycznej, Austriaczka komisarzem ds. stosunków zewnętrznych, a Irlandczyk komisarzem ds. rynku wewnętrznego. Dlatego proszę nie budować teorii, że wielkie kraje mają większe teki.
Takie rzeczywiście są informacje. Gdybyśmy dziś mieli zaczynać procedurę tworzenia nowej Komisji, kiedy nie ma pewności co do tego, czy wejdzie w życie traktat lizboński, to de facto musielibyśmy dyskutować o formule takiej, że jest mniej komisarzy niż krajów członkowskich. Spodziewam się, że natychmiast po zatwierdzeniu traktatu przez prezydenta Klausa, przewodniczący Barroso zwróci się do rządów państw członkowskich z prośbą o wyznaczenie kandydatów na komisarzy.
Na pewno jest duża dynamika w dyskusji wokół kandydatów. W ostatnich dniach była ogromna ofensywa medialna ze strony Brytyjczyków, którzy promowali Tony’ego Blaira na przewodniczącego Rady Europejskiej. Prezydent Sarkozy kilka dni temu zakwestionował szanse Blaira na objęcie tego stanowiska. Premier Berlusconi popierał tę kandydaturę. Ostatnio jednak włoski minister spraw zagranicznych powiedział już co innego. Jest też nowa kandydatura Jeana-Claude’a Junckera. Może pojawią się jeszcze jakieś inne kandydatury. Dlatego mądra polska taktyka polega na tym, żeby w sposób dyskretny i na najwyższym szczeblu prowadzić te rozmowy. Dlatego nie będę oceniał tych kandydatów w mediach.
Polska w kwestiach personalnych jest zupełnie neutralna. Ale to decyzja premiera, kogo wesprze w ostatecznej rozgrywce.
Oceną kompetencji każdego z kandydatów. Nie tylko w sensie ich dokonań, ale też poglądów na różne sprawy: wizji stosunków transatlantyckich, wizji wspólnej zagranicznej polityki energetycznej, tego, co ci kandydaci myślą o przyszłości budżetu europejskiego. To są istotne dla nas problemy.
Polska chce porozumienia w tej sprawie, ale sytuacja jest trudna, bo jest duża niepewność co do efektów negocjacji globalnych. Musimy znaleźć rozwiązanie sprawiedliwe dla wszystkich. Jeżeli w efekcie okaże się, że Unia Europejska ma płacić Brazylii czy Chinom na redukcję emisji dwutlenku węgla, to będzie paradoksem, że takie kraje jak Łotwa, Bułgaria czy Rumunia mają płacić Brazylijczykom. To sytuacja trudna do pojęcia, bo muszą być wzięte pod uwagę różnice w poziomie zamożności krajów. Polska nie będzie płaciła więcej niż Holandia czy Wielka Brytania, a Rumunia nie będzie płaciła więcej niż Szwecja.
To kwota rzędu 200 - 300 mln euro rocznie. To naprawdę duże pieniądze.
Zgłosiliśmy propozycję, że gotowi jesteśmy składać się na ten cel między tym, co płacimy na pomoc rozwojową, a składką do unijnego budżetu.
Jeśli liderzy europejscy będą się chcieli skryć za plecami Polski i powiedzieć, że to biedne kraje zablokowały porozumienie, to my nie musimy się godzić na taki scenariusz. Polska może złożyć deklarację jednostronną, że my jako kraj wprawdzie średnio zamożny i po dwudziestoletniej transformacji jesteśmy w stanie zdeklarować kwotę, którą wyłożymy na walkę ze skutkami ocieplenia w najbiedniejszych krajach świata. To dotyczy zwłaszcza Afryki, gdzie skutki ocieplenia są dramatyczne. Możemy złożyć taką ofertą i poprosimy, by inni złożyli podobne oferty oparte na ich poziomie zamożności, a nie kryli się za naszymi plecami.
Tak. Porozumienia może nie być. Ale na pewno Polska jest tym krajem, który od początku negocjacji pracuje w oparciu o propozycje Komisji Europejskiej, jesteśmy tym krajem, który wspólnie z 10 innymi krajami prezentuje pewną wizję i jesteśmy zwolennikami kompromisu. Przed rozpoczęciem Rady Europejskiej odbędzie się spotkanie premiera Donalda Tuska z premierami państw Grupy Wyszehradzkiej oraz Bułgarii i Rumunii. I na tym spotkaniu będziemy omawiać przygotowanie negocjacji klimatycznych.
My mamy ofertę, nawet nie pod stołem, ale na stole. Chcemy pokazać, że jesteśmy chętni do pomocy, ale chcemy wykazać paradoks tej wewnątrzunijnej dyskusji. To, że niektóre kraje starają się przerzucić odpowiedzialność i prowadzą grę w szukanie winnych za ewentualne niepowodzenie szczytu.
Byłoby to fatalne dla Unii, a nam zależy, by Wspólnota mówiła jednym głosem. Jesteśmy przekonani, że tak powinno być.
Być może tak będzie, ale staramy się wypracować wspólne stanowisko Unii w oparciu o czytelne warunki. Jest to kwestia zasad w Unii. Jak mówił minister Rostowski, nie może być tak, by biedni w Unii zapłacili bogatym w Unii, by ci pomagali biednym w świecie.
Kraje, które jeszcze obecnie korzystają z polityki spójności, dostają pieniądze z tego tytułu od ponad 20 lat, a my - przypominam - od pięciu. Dlatego byłoby bardzo dziwne, gdyby akurat Komisja Europejska zaproponowała likwidację polityki spójności. Rząd się do tego odniesie, gdy faktycznie jakiś dokument z takimi propozycjami zostanie ujawniony. Na razie mówimy o przeciekach prasowych.
Ale my przed takimi sygnałami ostrzegamy od dawna. Rzeczywiście sytuacja gospodarcza powoduje, że ta dyskusja będzie jeszcze trudniejsza. Projekt budżetu na lata 2014 - 2020 zostanie zaprezentowany na początku 2011 r. i najtrudniejsze negocjacje przypadną na naszą prezydencję w drugiej połowie tego roku.
@RY1@i02/2009/212/i02.2009.212.000.0006.001.jpg@RY2@
Mikołaj Dowgielewicz: porozumienie musi być sprawiedliwe dla wszystkich
Tytus Żmijewski/Forum
* sekretarz stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, pełnomocnik rządu ds. polskiej prezydencji w UE
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu