Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Lewandowski czeka na tekę

1 lipca 2018

Donald Tusk będzie rozmawiał z Jose Manuelem Barroso o rozdziale stanowisk w UE

Na najbliższym szczycie UE w Brukseli w końcu października mają zapaść decyzje w sprawie ochrony klimatu. Mogą one nas kosztować nawet miliardy złotych. Chodzi o pomoc Unii Europejskiej dla najbiedniejszych krajów świata w zmniejszeniu emisji dwutlenku węgla. Państwa UE mają się złożyć na tę pomoc, ale sprawą sporną jest na jakich zasadach.

- Najbiedniejsze kraje unijne nie powinny płacić bogatym państwom UE, by finansowały walkę z ociepleniem klimatu w innych częściach świata - mówi szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej Mikołaj Dowgielewicz.

Pierwotna propozycja zakładała udział w funduszu pomocy proporcjonalny do emisji CO2, co najbardziej uderzyłoby w nowe unijne kraje, w tym w Polskę, która ma ponaddziesięcioprocentowy udział w emisji CO2 w UE.

Rocznie Unia miałaby wydawać na ten cel nawet do 15 miliardów euro. - Chodzi o to, by zasady podziału były bardziej sprawiedliwe dla biedniejszych krajów, by uwzględniały różnice w poziomie PKB, a nie w wysokości emisji - wyjaśnia polskie stanowisko minister Dowgielewicz.

Premier ma je forsować w poniedziałek na spotkaniu z szefem Komisji. W tym tygodniu bowiem unijni ministrowie finansów i środowiska mają dojść do porozumienia w tej sprawie. Gdyby tak się stało, szczyt te ustalenia tylko by zatwierdził. Jeśli zgody nie będzie, to na szczycie może rozegrać się ostra batalia polityczna.

Na pewno ostry spór będzie w sprawie traktatu lizbońskiego i stanowiska Czech. Prezydent Vaclav Klaus, który do tej pory nie podpisał traktatu, zażądał dla swojego kraju gwarancji. Nie chce, by Karta praw podstawowych mogła być wykorzystywana do roszczeń majątkowych w Czechach. Chodzi o roszczenia wysiedlonych po drugiej wojnie światowej Niemców sudeckich i tzw. dekrety Benesza.

- Tu są dwie możliwości: twarde "nie" lub obietnica, że gwarancje zostaną dołączone do traktatu przy okazji wejścia do Unii kolejnego kraju - mówi europoseł Jacek Saryusz-Wolski. Nasz rząd nie wyklucza poparcia czeskiej propozycji, ale nie w ciemno.

To jednak nie koniec kłopotów z traktatem. Klaus czeka także na orzeczenie czeskiego trybunału konstytucyjnego.

To wszystko powoduje opóźnienie z rozdaniem tek w nowej Komisji Europejskiej. Do tego stopnia, że urzędnicy w Brukseli liczą się z tym, że nowa Komisja zacznie działać nie, jak przewidywał pesymistyczny scenariusz, od nowego roku, ale dopiero w lutym.

Coraz więcej wskazuje, że z główną częścią komisyjnej układanki Jose Manuel Barroso już sobie poradził. Chce mieć Janusza Lewandowskiego jako komisarza do spraw budżetu. Według naszych informacji złożył taką wstępną ofertę premierowi Donaldowi Tuskowi. Ostatecznego "tak" nie usłyszał. Sam, zanim rozda teki w Komisji, chce najpierw obsadzić stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej i wysokiego przedstawiciela UE do spraw zagranicznych, który ma być wiceszeszfem Komisji.

@RY1@i02/2009/204/i02.2009.204.000.002a.001.jpg@RY2@

Dziś w sprawie stanowiska dla Polaka premier spotka się z Jose Manuelem Barroso

Wiktor Dąbkowski/Reporter

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.