Zamiast zdobywać popularność Rosjan, opozycja dzieli stanowiska
Już na początku listopada prezydent i premier Rosji mają ogłosić nie tylko koniec kryzysu w Rosji, ale i plany związane z wykorzystaniem recesji do modernizacji kraju. Dmitrij Miedwiediew wygłosi orędzie przed połączonymi izbami parlamentu, zaś Władimir Putin przemówi na zjeździe Jednej Rosji.
Choć rosyjski PKB spadł o ponad 10 proc., nie doszło do zapowiadanych przez opozycję protestów, które miały zmieść obecne władze. Dziś Kreml stara się zdyskontować niepowodzenie opozycji, która nie zdołała wykorzystać kryzysu do zdobycia popularności wśród Rosjan. Minister finansów Aleksiej Kudrin już w ubiegłym tygodniu - choć nie podając żadnych liczb - ogłosił koniec recesji. Na początku listopada za ciosem pójdą najważniejsi rosyjscy przywódcy.
Zdaniem Eduarda Limonowa, kontrowersyjnego lidera narodowych bolszewików, winę za tę sytuację ponosi... opozycja. On sam, choć należy do najbardziej radykalnych liderów politycznych w Rosji (swego czasu planował m.in. wywołanie prorosyjskiego powstania w Kazachstanie), dziś wspólnie z Garrim Kasparowem i Michaiłem Kasjanowem jest twarzą rosyjskiej opozycji.
W rozmowie z Limonowem pytamy, dlaczego opozycji nie udało się wykorzystać recesji do zbudowania silnego i zjednoczonego frontu przeciwko Kremlowi.
ROZMOWA
ARTUR CIECHANOWICZ:
EDUARD LIMONOW*:
Nigdy nie popełniłem tego błędu i nie oczekiwałem, że "masy ludowe" wyjdą na ulice, by obalać reżim. Takie myślenie to zwyczajna naiwność. Zmianę władzy w każdym przypadku w historii dokonywały organizacje polityczne. Lud pójdzie tam, gdzie się go poprowadzi. Oczywiście w momencie gospodarczego kryzysu ludzie są bardziej skłonni do popierania opozycji i brania jej strony w konflikcie z władzą.
No cóż. Muszę z przykrością stwierdzić, że przez głupotę, naiwność i krótkowzroczność. Opowiem panu scenę ze spotkania kierownictwa liberalnej opozycji, kiedy zaczynał się kryzys. Nie uwierzyłbym, że coś takiego miało miejsce, gdybym sam tego nie widział. To było tragikomiczne. Wchodzę któregoś wieczoru do mieszkania jednego z opozycjonistów, tam dym, trunki i zaciekła dyskusja. No, myślę sobie, debatują, jak organizować ludzi i wyprowadzać ich na ulicę. To byłoby jeszcze do przyjęcia. W końcu właśnie tak organizuje się protesty. Ale nic podobnego. Wie pan, o co oni się kłócili? Kto jakie ministerstwo obejmie po obaleniu władzy... Powiedziałem im, że są głupcami. Że dzielą skórę na niedźwiedziu. Nie mogłem na to patrzeć. Wyszedłem z tego spotkania.
Nie jest tak do końca. Rosjanie naprawdę dotkliwie odczuwają kryzys. Z tym, że władze mają dość rezerw, by łagodzić jego społeczne skutki. Są jeszcze w stanie gasić drobne pożary. Jak na przykład w Pikalowie, gdzie dochodziło do protestów przed zamykaniem fabryk. Niezadowolenie z powodu rosnącego bezrobocia jest utrzymywane pod kloszem dzięki wypłacie wysokich jednorazowych zasiłków.
Mimo wszystko liczę, że kryzys się przedłuży i w pewnym momencie potrzeby będą większe niż dochody i nastąpi wybuch wściekłości ludzi. Choć oczywiście nie wykluczam takiego scenariusza, o którym pan mówi, i nie liczę, że kryzys wyniesie opozycję do władzy. Polityk, który liczy na cuda, jest miernym politykiem. W tym przypadku kryzys jest właśnie takim cudem. Może minąć równie szybko, jak nadszedł.
Opozycja w tej chwili przeżywa kolejny kryzys. W 2006 roku udało się nam stworzyć koalicję Inna Rosja. Jej trzon stanowili ekspremier Michaił Kasjanow, Garri Kasparow i ja. Przeżyłem ogromne rozczarowanie, kiedy w czerwcu 2007 r. Kasparow i Kasjanow nie zdołali się dogadać i nie uzgodnili jednego kandydata w wyborach prezydenckich w 2008 roku. Efekt jest wszystkim doskonale znany. Wystartowało trzech opozycyjnych kandydatów i każdy okazał się bezradny. Po tej klęsce wszyscy się rozbiegli pochowali się w swoich politycznych dziuplach. W styczniu 2009 zaproponowałem Kasjanowowi i Kasparowowi, byśmy stworzyli triumwirat. Odrzucili ten pomysł. Teraz próbuję robić coś na własną rękę. Nie widzę innego wyjścia. Rosyjska opozycja potrzebuje silnego i zdecydowanego lidera. Moi koledzy udowodnili niestety, że zupełnie się do tego nie nadają.
@RY1@i02/2009/198/i02.2009.198.000.0012.101.jpg@RY2@
Itar Tass Forum
Eduard Limonow, przywódca rosyjskich narodowych bolszewików
Michał Potocki
michal.potocki@infor.pl
* rosyjski pisarz i polityk, przywódca opozycyjnej Partii Narodowo-Bolszewickiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu