Rosjanie blokują wybór Cimoszewicza
Dziś się okaże, czy Włodzimierz Cimoszewicz zostanie sekretarzem generalnym Rady Europy. Do ostatniej chwili szanse Polaka i jego konkurenta Norwega Thorbjoerna Jaglanda były bardzo wyrównane.
- Rosjanie chodzą po korytarzach i opowiadają, że każdy kandydat lepszy niż Polak - relacjonował kuluarowe rozmowy jeden z członków Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.
Wczoraj późnym popołudniem w Strasburgu obaj kandydaci byli przesłuchiwani przez Europejską Partię Ludową (EPP), do której należy PO. Nie obeszło się bez pytań o PZPR-owską przeszłość Polaka. - Cimoszewicz dobrze z tego wybrnął - relacjonuje przewodniczący zgromadzenia Dariusz Lipiński z PO. I zaznacza, że Polak potwierdził, że był w PZPR, i szybko odbił piłeczkę. Przypomniał, że w demokratycznej Polsce był szefem MSZ, premierem oraz marszałkiem Sejmu.
Jak zagłosuje EPP? Frakcja ustaliła, że każdy ma głosować, jak chce.
Jeszcze wczoraj rano ludowcy robili wszystko, by odroczyć wybory. Ostatecznie wniosek przepadł. Atmosfera była tak napięta, że wśród polskich delegatów z PO pojawiła się hipoteza, że część ich kolegów z EPP zbojkotuje wtorkowe wybory i nie weźmie udziału w głosowaniu.
Wieczorem było już spokojniej. Szef EPP Luc Van den Brande na posiedzeniu grupy miał przyznać, że spośród dwóch socjalistów wolałby zagłosować na Cimoszewicza. Podobna deklaracja padła też z ust liberałów.
Na niekorzyść Polaka może z kolei wpłynąć fakt, że delegaci z PO i PiS podpisali się pod wnioskiem Gruzji o zawieszenie pełnomocnictw Rosji w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Była to reakcja na zeszłoroczną agresję Rosji na Gruzję. Zdaniem naszego rozmówcy z PO Rosja i tak postawiłaby na Jaglanda. Dlaczego? Słabiej zna Rosję, więc łatwiej będzie można go zwodzić. - Gdybyśmy nie poparli wniosku Gruzji, stracilibyśmy 23 głosy: Ukraińców, Gruzinów i Bałtów. Czysta arytmetyka. Rosja ma 18 głosów, więc o pięć mniej - dodaje nasz rozmówca.
Cimoszewicz może jednak stracić głosy Niemców. - Nie przyjadą, bo na głowie mają budowanie rządu u siebie w kraju. A to jest 20 głosów mniej - mówi Adam Hofman z PiS. Nie wiadomo też, czy bedą głosować Portugalczycy i Grecy. Wczoraj w Strasburgu ich nie było.
Nasi rozmówcy zarówno z prawicy, jak i lewicy nie mają wątpliwości, co jest największą słabością kandydatury Cimoszewicza - to, że Jerzy Buzek został szefem europarlamentu. Polscy delegaci próbują przekuć to na plus. Próbują choćby przekonać Turcję, że Cimoszewicz jako sekretarz i Buzek jako szef PE wspólnie mogą pomóc im w ich staraniach akcesyjnych do Unii. Nie jest to jednak łatwe. Bo Turcy mają do Cimoszewicza uraz - jako marszałek Sejmu podjął uchwałę w sprawie ludobójstwa Ormian.
Jaką przewagę może mieć jeszcze Jagland? - On jest z Norwegii, kraju, który tradycyjnie uchodzi za neutralny - mówi wiceszef zgromadzenia Tadeusz Iwiński z SLD. I podkreśla, że Jagland jest też przewodniczącym komitetu, który przyznaje Pokojową Nagrodę Nobla, a wielu polityków chciałoby być na liście nawet jako tylko kandydaci.
. Składa się ono z 636 członków - 318 przedstawicieli parlamentów krajowych i 318 zastępców przedstawicieli. W głosowaniu może wziąć udział maksymalnie 318 osób. Głosowanie jest tajne. Do wyłonienia sekretarza potrzebna jest absolutna większość. Kadencja sekretarza trwa pięć lat.
. Zajmuje się ona działaniem na rzecz ochrony praw człowieka i demokracji. Skupia 47 państw. Siedziba Rady znajduje się w Strasburgu.
@RY1@i02/2009/190/i02.2009.190.000.004b.101.jpg@RY2@
Wiktor Dąbkowski/PAP
Włodzimierz Cimoszewicz przed siedzibą Rady Europy w Strasburgu, czerwiec 2009 r.
kamila.wronowska@dziennik.pl
współpr. Marcin Graczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu