Była szefowa Bundestagu: wielka koalicja to przeszłość
@RY1@i02/2009/189/i02.2009.189.000.0011.101.jpg@RY2@
Rita Suessmuth
Vario images/Forum
RAFAŁ WOŚ:
RITA SUESSMUTH:
Czas na nowe otwarcie. Przez cztery lata rządziła nami tzw. wielka koalicja CDU/CSU - SPD. Wykonała ona kawał dobrej roboty, choćby w czasie kryzysu. Nie jest jednak dobrze dla demokracji, gdy u władzy utrzymują się dwie największe partie, które normalnie powinny ze sobą konkurować. Parlamentaryzm opiera się na tym, że jest silny rząd i silna opozycja. Ludzie potrzebują alternatyw. Sojusz CDU/CSU - FDP nią jest.
Dobrze oceniam dorobek kanclerz Merkel. Chwalę jej trafną reakcję na kryzys finansowy. Mocnym punktem była także polityka zagraniczna Merkel: jej zaangażowanie w walkę z globalnym ociepleniem czy reformę międzynarodowych instytucji finansowych. Nie bez znaczenia było też poprawienie stosunków z sojusznikami.
W tym z Polską.
Rozumiem stanowisko Warszawy w tej sprawie. Być może cały proces trwał zbyt długo i wywołał pewne irytacje. Nie można jednak zapominać, jakim zakończył się wynikiem. Ostatecznie kanclerz Angela Merkel dotrzymała słowa i zagwarantowała, że w radzie berlińskiego muzeum wypędzeń dominować będzie akceptowalna dla Polski koncepcja wystawy.
Moim zdaniem znajdujemy się obecnie w fazie odprężenia i odbudowy zaufania. Najważniejszym wyzwaniem najbliższych miesięcy będzie odpowiedź na pytanie: co możemy wspólnie zrobić na forum unijnym i globalnym. Pierwszym przykładem, że taka współpraca jest możliwa, był wybór Jerzego Buzka na szefa europarlamentu. Ale pól wspólnego działania jest wiele: ożywienie Trójkąta Weimarskiego (nieformalne ciało konsultacji między rządami Polski, Niemiec i Francji - red.) i większe zaangażowanie go w układanie relacji Unii z Rosją, znalezienie akceptowalnego dla wszystkich pomysłu na przyciąganie Ukrainy czy Białorusi do struktur Zachodu.
Pamiętam doskonale polską reakcję, bo byłam w Polsce, gdy artykuł "Der Spiegla" się ukazał. Rozumiem, jak odebrali go Polacy. Jako osoba, która dobrze zna nastawienie niemieckiego społeczeństwa wobec niemieckiej odpowiedzialności za nazizm, mogę powiedzieć tylko jedno: takie publikacje nie są próbą odsuwania od siebie odpowiedzialności. Znów przypomnę drugą stronę medalu. W samym środku naszej kampanii wyborczej na uroczystości związane z 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej przyjechała na Westerplatte kanclerz Angela Merkel. W swoim przemówieniu przypomniała o niemieckiej winie i odpowiedzialności.
Na podstawie moich rozmów z Guido Westerwellem i jego publicznych wypowiedzi wierzę, że będzie kontynuował linię swoich poprzedników: głównie partyjnego mentora Hansa-Dietricha Genschera. Wobec takiej - mocno zakorzenionej w Europie i dobrych stosunkach z sąsiadami polityki zagranicznej - Niemcy nie mają zresztą alternatywy.
polityk CDU, w latach 1988 - 1998 przewodnicząca Bundestagu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu