Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekspert Stratforu: USA i Brazylia silniejsze, Chiny pozornie wyszły bez szwanku

1 lipca 2018

W połowie września ubiegłego roku banki były sparaliżowane strachem przed pożyczaniem pieniędzy. Recesja ogarnęła praktycznie cały świat. Ale to już przeszłość. Gospodarka przyspiesza znacznie szybciej, niż się spodziewaliśmy. W rok po upadku Lehman Brothers można się pokusić o ocenę tego, jak kryzys wpłynął na układ sił na świecie. Kto na nim zyskał, a kto stracił.

Jeśli chodzi o USA, to kryzys udowodnił, że amerykańska gospodarka jest silniejsza, niż przypuszczaliśmy. Nawet w szczycie recesji nikt nie rezygnował z dolara. Za to tylko pozornie nie ucierpiały Chiny. Można się nawet pokusić o tezę, że właściwie pogłębiły się problemy Pekinu. Bo w USA czy Europie załamanie wymusiło zmiany w sektorze finansowym. W Chinach zrobiono wszystko, by do tego nie dopuścić, bo to groziłoby szybkim wzrostem bezrobocia i załamaniem społecznym. Właśnie dlatego wydaje mi się, że po kryzysie Chiny przyjmą o wiele mniej konfrontacyjne wobec USA stanowisko.

W Europie w rok po kryzysie sprawy mają się najlepiej. Weźmy przykład Polski. Udało jej się wyjść z całego zamieszania obronną ręką, ponieważ ma wystarczająco duży rynek wewnętrzny. Niemcy znajdowały się na przeciwnym biegunie - gospodarka w 40 proc. opiera się na eksporcie. Berlin musi czekać, aż reszta świata dojdzie do siebie - wtedy dopiero coś u nich drgnie. Kryzys postawił również pod znakiem zapytania bliskość związków gospodarczych Niemiec z USA. W dodatku Rosja, choć sama musi sobie radzić z kryzysem, zdecydowała się udzielić pomocy niemieckim firmom. Z polskiej perspektywy ta rosyjsko-niemiecka przyjaźń może być niepokojąca. Tym bardziej że jest to bardzo przemyślany ruch ze strony Kremla.

Warto zauważyć, że w ciągu roku kryzysu nie sprawdziła się Unia Europejska jako struktura zdolna do pomocy państwom dotkniętym recesją. Solidarny z krajami, które miały problemy, był jedynie Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Choć UE zaangażowała się w pomoc Węgrom, pieniądze i tak szły z MFW. Kryzys potwierdził jego rolę. Unia okazała się instytucją niewydolną.

Kryzys dowiódł również, że to państwa, a nie - jak powtarzano - międzynarodowe korporacje, są podstawowymi jednostkami, z których składa się gospodarka światowa. Jeśli coś idzie nie tak, to w gestii jednego czy drugiego państwa leży działanie, które zapobiegnie spowolnieniu. Firmy do takich działań nie byłyby zdolne.

Załamanie na światowych rynkach ma też swoich niekwestionowanych zwycięzców. Bez wątpienia jest nim Brazylia. Jako kraj silnie powiązany z Chinami miała zapewnioną dużą stabilność w eksporcie. Poza tym prowadzi zachowawczą politykę finansową, panicznie bojąc się powtórki kryzysu z lat 80. Do tego cały świat patrzy na nią z podziwem, więc zagraniczny kapitał będzie płynął szerokim strumieniem. Jej pozycja stale się umacnia. Jeszcze nie w skali globalnej, ale na pewno pozycja lidera Ameryki Łacińskiej jest niezagrożona.

@RY1@i02/2009/179/i02.2009.179.000.012b.101.jpg@RY2@

ap

Maklerzy giełdy nowojorskiej, 8 grudnia 2008 roku

Peter Zeihan

wiceszef ośrodka analitycznego Stratfor

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.