Unia gra podatkami
Niemcy na czwartkowy szczyt UE pojadą z własnym projektem zmian w strefie euro.
Minister finansów Wolfgang Schaeuble za dalsze ratowanie bankrutów domaga się zgody reszty państw szesnastki na powołanie unii fiskalnej ze wspólnymi podatkami i z kontrolowaniem budżetów przed zatwierdzeniem ich na poziomie narodowym.
W zamian oferuje zgodę Berlina na emisję euroobligacji. Czyli coś, co Berlin jeszcze do niedawna wykluczał.
- Założeniem do tej pory było, że polityka fiskalna i budżetowa jest ustalana na poziomie narodowym. Możemy rozmawiać o zmianach - powiedział we wczorajszym wywiadzie dla "Bilda" Schaeuble. - Za 10 lat struktura strefy euro będzie o wiele bardziej przypominała to, co nazywamy unią polityczną - dodał.
Z niemieckiego rządu płyną sygnały: jeśli nie będzie zgody w sprawie tego, jak ma być zarządzana strefa euro, niewykluczony jest jej rozpad na strefy pierwszej i drugiej kategorii. W euro-2 znajdą się państwa z grupy podwyższonego ryzyka lub z grupy PIIGS: Portugalia, Włochy, Irlandia, Grecja i Hiszpania. W pierwszej lidze pozostaną Niemcy i kraje Beneluksu.
JĘDRZEJ BIELECKI
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu