Komisja nie chce oszczędzać
KOMISJA EUROPEJSKA nawołuje do zaciskania pasa, ale pensje jej urzędników zamiast zostać zamrożone - wzrosną
Mimo wcześniejszych obietnic ograniczenia wydatków na biurokrację w projekcie budżetu na 2011 rok łączne wydatki na ten cel mają wzrosnąć o 2,22 proc. Samo uposażenie urzędników Komisji Europejskiej wzrośnie o 0,4 proc. mimo wcześniejszych zapowiedzi ich zamrożenia. Nie zostaną też zlikwidowane dodatki dla eurokratów, w tym na dzieci (365 euro miesięcznie) i niepracującego współmałżonka (167 euro miesięcznie plus 2 proc. od podstawowej pensji). Jeszcze niedawno likwidację tych przywilejów przedstawiano jako wielkie poświęcenie.
- Podwyżka wynika z najnowszych danych o cenach w Brukseli oraz zmianach uposażeń w 15 krajach UE, co jest podstawą określania pensji urzędników europejskich. Trzy tygodnie temu tych danych jeszcze nie mieliśmy - mówi "DGP" Michael Mann, rzecznik KE ds. administracyjnych. Właśnie trzy tygodnie temu w Brukseli pojawił się pomysł, by oszczędzać również na pensjach eurokratów i ich przywilejach.
Zdaniem Manna dodatki dla urzędników z dziećmi lub niepracującym współmałżonkiem pozostaną do 2012 roku zamrożone na nominalnie niezmienionym poziomie. Potem możliwy jest przegląd obecnego systemu. Dziś i jutro nad budżetem UE na 2011 rok i nad wydatkami na komisję będzie debatował Parlament Europejski.
- Jose Manuel Barroso przedstawia podwyżki uposażeń o 0,4 proc. jako wielkie poświęcenie. Ale z perspektywy rządów "27", które tną wydatki, to jest rozpusta - mówi "DGP" Jorge Nuniez, ekspert ds. budżetu w brukselskim Centrum Europejskich Analiz Politycznych (CEPS).
Podczas gdy urzędnicy w Hiszpanii tracą nawet 1/5 pensji, a we Francji tylko co drugi etat osób odchodzących na emeryturę jest zastępowany przez młodych, urzędnicy KE nie muszą się obawiać zwolnień. - Nie planujemy redukcji, ale przynajmniej do 2013 roku nie będziemy zwiększać zatrudnienia w KE - mówi Mann.
W tym roku Parlament Europejski po raz pierwszy wykorzysta szerokie uprawnienia, jakie daje mu traktat lizboński w określaniu budżetu Unii. Będzie miał takie samo prawo głosu co zrzeszająca przedstawicieli rządów "27" Rada UE. Eurodeputowani nie wykazali się jednak wyczuciem politycznym. Podczas gdy Bruksela chce wprowadzić system kar dla rządów, które nie zrównoważą szybko budżetu, proponowane przez PE łączne wydatki Unii na przyszły rok mają wzrosnąć aż o 5,9 proc.
Deputowani w Strasburgu nie przejmują się jednak krytyką. - Jeśli kraje Unii chcą oszczędności, to niech zlikwidują własne ambasady w tych państwach, gdzie są przedstawicielstwa UE - mówi "DGP" Sara Ahnborg, rzeczniczka PE ds. budżetowych. Jej zdaniem wzrost wydatków jest konieczny. Choćby dlatego że traktat lizboński powołał do życia nowe instytucję, w tym zobowiązał UE do zbudowania europejskiej dyplomacji. - To pochłonie w przyszłym roku 475 mln euro - mówi "DGP" Monika Sikorska, zastępca rzecznika ds. budżetowych KE. 70 mln euro przyznano na 2011 rok nowej instytucji nadzoru bankowego, 12,5 mln euro - instytucji nadzoru rynku giełdowego, a 10,5 mln euro - rynkowi funduszy emerytalnych.
Projekt wydatków europarlamentu może zostać jeszcze utrącony przez Radę UE. Jednak ta proponuje wzrost wydatków o 2,9 proc. I to przy sprzeciwie 7 państw, które chciałyby o wiele większych cięć: Austrii, Czech, Danii, Finlandii, Holandii, Szwecji i Wielkiej Brytanii.
@RY1@i02/2010/204/i02.2010.204.000.008a.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Dla Jose Manuela Barroso mała podwyżka to poświęcenie
Rada UE proponuje ograniczyć przyszłoroczny budżet Unii do 126,5 mld euro, czyli 1,02 proc. PKB Wspólnoty. Oznaczałoby to wzrost wydatków o 2,9 proc. bez uwzględnienia inflacji. Utrzymanie nakładów na obecnym poziomie nie jest możliwe z dwóch powodów. Po pierwsze nie zgodzą się na to te kraje, które, jak Polska czy Hiszpania, są beneficjentami netto wydatków Unii. Po drugie dwie główne pozycje budżetu UE - rolnictwo i fundusze strukturalne (pochłaniają przeszło 80 proc. wydatków) - są ustalane na podstawie wieloletnich umów i marża zmian jest tu bardzo niewielka. Z tego powodu wydatki strukturalne mają np. się zwiększyć o 3,2 proc. (do 41,6 mld euro) w 2011 r. Cięcia dotkną natomiast przede wszystkim inwestycji w nowe technologie, badania naukowe, pomoc dla unijnych przedsiębiorstw w stawieniu czoła konkurencji Chin (tzw. fundusz globalizacji). Ta część wydatków spadnie w przyszłym roku o przeszło 10 proc. Łącznie Bruksela przeznaczy na ten cel 11,2 mld euro. Wydatki na unijną administrację pochłoną niewiele mniej, bo przeszło 8 mld euro. To wzrost o 2,4 proc. w stosunku do 2010 roku. Najbardziej ma się zwiększyć stosunkowo niewielki budżet na powstrzymanie nielegalnej imigracji. Na ten cel Bruksela chce wydać przeszło 800 mln euro, o 11 proc. więcej niż w tym roku.
J.Bie.
Jędrzej Bielecki
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu