Współpraca chroni narodowe interesy
Za każdą rozmową na temat tego, jak niebezpieczny okaże się świat, kryje się proste pytanie. Do jakiego stopnia nowe i stare potęgi lokują narodowe interesy we wspólnym rozumieniu zbiorowego bezpieczeństwa?
Na konferencji w Genewie słuchałem przemówień Henry’ego Kissingera i Jamesa Steinberga. Kissinger jest kapłanem republikańskiej Realpolitik. Steinberg, podsekretarz stanu, odgrywa ważną rolę w kształtowaniu polityki zagranicznej Obamy. Obaj postrzegali rozprzestrzenianie się broni jądrowej jako niebezpieczny element, który może zmienić reguły gry. Punktem wyjścia rozważań Steinberga było to, że USA nie są potężnym mocarstwem, ale pozostają niezbędnym graczem w nowym systemie bezpieczeństwa. Amerykańskie przywództwo musi polegać na wzmacnianiu sojuszy, by stworzyć podstawę do współpracy. Założenie jest proste - współzależność powoduje, że pomyślność i bezpieczeństwo np. Chin i Indii zależy w tym samym stopniu od ich współpracy co państw zachodnich. Bezpieczeństwo jest niepodzielne.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.