Brytyjska dyplomacja będzie stawiać na biznes
Rozpoczynająca się w środę dwudniowa wizyta premiera Davida Camerona w Indiach wyznacza początek nowej ery w brytyjskiej dyplomacji.
Towarzysząca mu 90-osobowa ekipa ministrów i biznesmenów ma przekonywać władze azjatyckiego kraju do podpisania wielu kontraktów, w tym wartej pół miliarda funtów umowy zbrojeniowej. I to właśnie torowanie drogi dla brytyjskiego biznesu będzie priorytetem brytyjskiej dyplomacji.
W skład delegacji, z którą szef brytyjskiego rządu pojedzie do Nowego Delhi, wchodzi nie tylko siedmiu członków jego gabinetu, ale też przedstawiciele czołowych brytyjskich firm - w tym legendarnego Rolls-Royce''a czy zbrojeniowego giganta BAE. Podczas wizyty na subkontynencie podpisany zostanie warty 500 milionów funtów kontrakt na dostawę 57 samolotów szkolno-treningowych typu Hawk Jet. Cameron ma też zamiar promować brytyjskie usługi i produkty z takich dziedzin jak ubezpieczenia czy technologie.
Jak komentuje prasa na Wyspach, odtąd polityka zagraniczna Londynu będzie zorientowana na handel. Aby to osiągnąć, Cameron nie wahał się dokonać radykalnych przetasowań w brytyjskiej służbie dyplomatycznej. W ubiegłym tygodniu mianował dotychczasowego stałego sekretarza w ministerstwie biznesu, innowacji i umiejętności Simona Frasera szefem służby dyplomatycznej i stałym sekretarzem w Foreign Office. Nominacja ta jest czymś niespotykanym w brytyjskiej służbie zagranicznej - oto po raz pierwszy awansowano na takie stanowisko kogoś spoza szeregów dyplomacji. Fraser - ekspert od handlu światowego - w przeszłości pracował co prawda w Foreign Office, ale opuścił ministerstwo, by doradzać Komisji Europejskiej.
Jak komentują media, nacisk na robienie biznesu stał się w Foreign Office tak wielki, że Downing Street rozważa nawet pomysł rozdysponowania nominacji ambasadorskich wśród biznesmenów. Cameron oczekuje, że kierowany przez Williama Hague’a resort skoncentruje się na rozwijaniu i pogłębianiu współpracy handlowej. - Nasz rząd jest absolutnie zorientowany na ponowne otwarcie Wielkiej Brytanii na biznes. Chcemy uczynić z Wielkiej Brytanii idealne miejsce do inwestowania i do handlu - cytuje premiera dziennik "The Guardian".
Posunięcia szefa rządu, który - wzorując się na USA - chce wprowadzić na Wyspach system posad otwartych dla ludzi biznesu, wywołuje bunt w brytyjskiej służbie dyplomatycznej. Foreign Office, które i tak zmaga się z deficytem budżetowym, niechętnie widzi ludzi z zewnątrz. Z reguły przejmują oni posady, o które zawodowi dyplomaci zabiegają przez dziesięciolecia, mozolnie wspinając się po kolejnych szczeblach kariery.
Nowa wizja polityki zagranicznej Camerona jest również krytykowana z innego powodu. Zarzut jest prosty: torysi - stawiając cele biznesowe na pierwszym planie - mogą być skłonni do podpisywania podejrzanych z moralnego punktu widzenia umów handlowych i prowadzenia nieodpowiedniej polityki zagranicznej. Już teraz Downing Street musi się tłumaczyć z rzucanych pod adresem rządu oskarżeń, że kosztem polityki izolowania Libii ułatwił koncernowi BP uzyskanie koncesji na eksploatację ropy naftowej w tym kraju.
Podpisanie umowy zbiegło się w czasie z zawarciem innego porozumienia - laburzystowski rząd zgodził się na przekazanie Trypolisowi Abdelbaseta Alego Mohmeda Al-Megrahiego, Libijczyka skazanego na dożywocie za zamach na samolot linii Pan Am w Lockerbie.
W 2009 r. Al-Megrahi, po ośmiu latach w więzieniu, został zwolniony i przekazany Libii. Oficjalnie Londyn tłumaczył, że zamachowiec odzyskał wolność z powodu śmiertelnego nowotworu. Według lekarzy Libijczyk miał umrzeć w ciągu trzech miesięcy.
Potem okazało się, że Megrahi ma przed sobą jeszcze dekadę życia, a firma BP - pod presją amerykańskich senatorów i prasy oskarżających koncern o handel sprawiedliwością w zamian za zyski z ropy - przyznała, że wywierała presję na rząd, aby podpisał umowę o przeniesieniu Al-Megrahiego do Libii. Koncern obawiał się też, że opóźnienie transferu więźnia zmniejszy jego szanse na sfinalizowanie umowy.
mk
@RY1@i02/2010/143/i02.2010.143.000.011a.001.jpg@RY2@
Fot. AP
David Cameron i William Hague
Marta Kucharska
marta.kucharska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu