Nowe pokolenie polityków dochodzi do władzy w Niemczech
W ciągu kilku miesięcy partia kanclerz Merkel straciła wielu pierwszoplanowych przywódców, którzy przez całą dekadę kształtowali oblicze niemieckiej centroprawicy. Efektem będzie dalsze przesuwanie się tamtejszej chadecji na lewo.
- To koniec pewnej epoki i fatalna wiadomość dla partii rządzącej Niemcami. Problem tkwi bowiem w tym, że w otoczeniu nielubiącej sprzeciwu kanclerz wcale nie widać godnych następców - takie komentarze pojawiają się w niemieckich mediach.
W niedzielę z urzędem burmistrza Hamburga pożegnał się chadek Ole von Beust, który rządził miastem od 2001 roku. Decyzję uzasadnił zmęczeniem. W identycznych okolicznościach z polityki odszedł w maju premier Hesji Roland Koch, który niepodzielnie władał środkowoniemieckim landem przez ostatnie jedenaście lat. W obu przypadkach obserwatorzy nie mieli wątpliwości, że zmęczenie było tylko wymówką. Koch i von Beust czuli, że pod rządami Merkel utknęli w martwym punkcie, bo kanclerz uważała ich za zagrożenie i nie wyraziła zgody na ich wejście do rządu.
W tym samym czasie Merkel odstrzeliła też innych potencjalnych rywali. W maju rządzący przez siedem lat Dolną Sakosonią Christian Wulff został wypchnięty na prestiżowe, ale czysto dekoracyjne stanowisko prezydenta. Z kolei kilka miesięcy wcześniej kanclerz zesłała na banicję do Brukseli ambitnego premiera Badenii-Wirtembergii Guentera Oettingera, który został unijnym komisarzem ds. energetyki. Obrazu dopełniła majowa porażka CDU w największym niemieckim landzie Nadrenii Północnej-Westfalii, po której z polityką rozstał się tamtejszy baron CDU Juergen Ruettgers.
Wszystkich polityków łączyło jedno. Doskonale znali się jeszcze z czasów partyjnych młodzieżówek i podczas wakacyjnych wypraw w Andy fantazjowali, kto przejmie rządy w chadecji po trwającej dwie dekady erze Helmuta Kohla. Nigdy do końca nie zaakceptowali pochodzącej ze wschodu Merkel, a ona nigdy nie czuła się w ich towarzystwie bezpieczna.
Kto ich zastąpi? Na razie nikt, bo na placu boju pozostała tylko Merkel. Zdaniem ekspertów brak ideologicznych przeciwników sprawi, że kurs chadecji przesunie się w kierunku centrum, a w takich obszarach, jak ekologia, polityka rodzinna czy kwestie energii atomowej, nawet na lewo. W dłuższej perspektywie ton nadawać będą takie postacie, jak: uczennica Merkel Ursula von der Leyen, która zasłynęła wprowadzeniem superbecikowego, przeciwnik zniesienia moratorium na energię atomową minister środowiska Norbert Roettgen czy popularny minister obrony Karl Theodor von Guttenberg.
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu